Szukaj na tym blogu

Ładowanie...

12 września 2016

"Pierwsza lekcja tańca" - Peter Pezzelli


Życie to nie tylko pasmo sukcesów, radości, powodzenia, ale także pewnych wypadków mniej szczęśliwych, którą często radość przemieniają w smutek, w żałobę lub w inne tragedię, z którymi należy się uporać albo całkowicie poddać się apatii, zniechęceniu czy nawet depresji. 

Z taką próbą zmierza się Fabio - świetnie zapowiadający się tancerz, przed którym świat stoi otworem. Ostatni dzień przed podróżą jego marzeń, chłopak spędza czas w towarzystwie swojego najlepszego przyjaciela oraz swojej miłości. Wieczór, który miał być jego wielkim sukcesem i pożegnaniem z rodzinnymi stronami, okazał się najgorszym dniem w jego życiu. Wszystko za sprawą wypadku samochodowego, w którym giną jego przyjaciel i dziewczyna, a on sam cudem przeżywa, ale doznane obrażenia kończą jego marzenia o wielkim świecie i sukcesach tanecznych. Matka widząc pogarszający się stan psychiczny syna, wysyła ukochanego syna do Stanów, do wuja, który prowadzi sklep z własnoręcznie wykonanymi wyrobami szklanymi. To właśnie tu, Fabio zacznie nowe życie oraz nowy zawód, ale czy będzie umiał pogodzić się z przeszłością?

"Pierwsza lekcja tańca" Petera Pezzelliego to książka, która od początku zabiera nas w świat, w którym wszystkie marzenia mogą się spełnić, ale również ponieść klęskę, jeśli uwierzymy za bardzo w siebie. Taki jest właśnie Fabio, który wie że jest dobrym tancerzem i może wiele osiągnąć. Jednak jeden wieczór zmienia wszystko i chłopak na nowo uczy się postrzegać świat, a pomaga mu w tym wuj oraz zatrudniona przez wuja dziewczyna, która ma pomagać w sklepie. Oboje z pozoru wydają się tylko biernymi obserwatorami, lecz niewinne rozmowy z Fabiem oraz inne wydarzenia, sprawiają, że główny bohater zaczyna dojrzewać i dostrzegać dlaczego jego życie potoczyło się tak a nie inaczej. 

I tak jak z początku czytelnik nie przepada za Fabiem, tak następnie - wraz z rozwojem akcji, zaczyna czuć do niego sympatię i kibicuje mu w przemianie. Na sympatię zasługują również inni bohaterowie jak wuj głównego bohatera oraz większość mieszkańców miasteczka, w którym dane jest mieszkać Fabio po przeprowadzce do Stanów. Czuć w tej miejscowości niemal sielską atmosferę, gdzie wszyscy się znają i starają się sobie nawzajem pomagać. A po zakończeniu lektury, aż trudno rozstać się nie tylko z samymi bohaterami książki, ale również i z ów miasteczkiem, które można polubić od samego początku

Książka sama w sobie jest bardzo ciepłą, lekką lekturą, o której długo się pamięta i na pewno jeszcze nie raz ją przeczytam. Duża w tym zasługa autora, który zabiera nas w świat niemal idylli, ale porusza również kwestie trudne, które wymagają od nas czytelników zastanowienia się nie tylko dlaczego spotkała taka tragedia Fabia, ale również by na jego przykładzie zastanowić się nad sensem własnego życia. Dlaczego? Bo czy nie jesteśmy czasami jak ten chłopak: pewni siebie, mając świat u swych stóp i wiemy że wszystko nam się uda, ale nie zastanawiamy się nad tym czy czasem nie idziemy zbyt pewnie przed siebie, nie raniąc przy tym drugiego człowieka? Bo czasem życie może napisać scenariusz za nas i będziemy musieli przewartościować swoje życie jak Fabio. Ale musimy sami zastanowić się nad tym, ponieważ to my sami czytelnicy musimy odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ autor opisuje pewną historię, która kiedyś może stać się prawdą.

Aczkolwiek książkę czyta się z wielką przyjemnością, z niecierpliwością odkrywając kolejne stronice, które przynoszą wielkie wzruszenia i emocje. Jest to książka, jak wspomniałam wyżej, o której jeszcze długo się pamięta i chętnie o niej dyskutuje i z wielką przyjemnością można polecić innym. Tak więc śmiało mogę i Wam polecić książkę Petera Pezzelli "Pierwsza lekcja tańca", bo tu świat marzeń, magii, łączy się z walką z samym sobą i przeciwnościami, które często sami sobie stwarzamy. 


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania W 200 książek dookoła świata
Książką przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego


Tytuł: Pierwsza lekcja tańca
Autor: Peter Pezzelli
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Miejsce i rok wydania: Kraków, 2015
Ilość stron: 332
Okładka: miękka
Wydanie: I

3 sierpnia 2016

"Opowieści z Narnii: Siostrzeniec Czarodzieja" - C.S. Lewis


Szósta a zarazem przedostatnia część Opowieści z Narnii zabiera nas do początku powstania Narnii, która rozpoczyna przygody w tejże krainie. Ale również mówi o złu, które towarzyszy od początku dobru.
  
Bohaterami "Opowieści z Narnii: Siostrzeniec Czarodzieja" są Pola oraz Digory (późniejszy wuj znanej nam czwórki z pierwszych części). Za sprawą wuja Andrzeja, Digory i jego koleżanka trafiają do Innego Świata, gdzie będą świadkami powstania Narnii oraz poznają jej stwórcę, lwa Aslana. To on da zadanie chłopcu, które sprawi, że owa kraina stanie się początkiem nowych przygód, ale także początkiem walki dobra ze złem. Ponieważ wraz z Polą i Digorym do Narnii trafia zła Czawrownica, która zrobi wszystko, aby zwierzęta tu mieszkające, nigdy nie zaznały smaku dobra i spokoju. 

Ta część jest inna od poprzednich. A przyczyną tego jest fakt, że w tej części czytamy o początku Narnii, o rodzącej się krainie, która miała być krainą dobra, pokoju, piękna, gdzie wszelkie stworzenia miały żyć w zgodzie. Lecz wraz z przybyciem człowieka, w krainie zaczęło czaić się zło - zło w osobie złej Czarownicy, która w późniejszych wiekach miała zapanować nad ową krainą. Wszystko to przyczynia się, że nie czytamy tu o wspaniałych, ale i szalonych przygodach ludzi i ich przyjaciół - zwierząt. Tu widzimy jak dwójka dzieci pomaga Aslanowi, by Narnia w pierwszych latach jej istnienia była prawdziwym rajem dla zwierząt, które nie poznały co to jest zło i jak wygląda zło. A dlaczego? Dlatego, że w ten sposób były przygotowywane do walki ze złem, by przede wszystkim chciały i pragnęły walczyć o swoją krainę, ale przede wszystkim walczyć o takie wartości jak: miłość i przyjaźń. A walkę tę mieli toczyć pod okiem ludzi, którzy są, jak pokazuje ta i wcześniejsze części, zarazem głównym powodem działania złych sił, ale też przyczyniają się do ich pokonania.

Owa część nie przygotowuje tylko do późniejszych przygód, ale również poznajemy wszystko to od czego zaczęła funkcjonować Narnia. Poznajemy wiele uroczych stworzeń, które dadzą początek nowym pokoleniom, ale również dowiadujemy się skąd w Narnii pojawiła się np. Latarnia oraz skąd wzięła się szafa, przez którą później do świata Narnii przechodzili m.in. Piotr, Edmund, Łucja i Zuzanna. Tego wszystkiego dowiemy się właśnie w tej części.

A co sądzę o tej części? Co prawda nie wywołuje tylu emocji, co wcześniejsze części, ale czyta się ją również przyjemnie oraz z uśmiechem na twarzy, ponieważ jest wiele scen (głównie z wujem Andrzejem), które sprawią, że trudno będzie nam się nie zaśmiać. Chociaż tempo akcji nie jest szybkie to jednak książkę czyta się z wielką przyjemnością, nie mogąc doczekać się kolejnych przygód głównych bohaterów, których lubi się od początku. A i sam proces tworzenia Narnii jest cudowny, sprawiając że czytelnik zapomina o całym Bożym świecie, zachłannie czytając ów scenę. 
  
Książkę jak najbardziej polecam zarówno wiernym fanom ów serii, jak i tym którzy chcieli by poznać Narnię od początku. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania W 200 książek dookoła świata 

Tytuł: Opowieści z Narnii: Siostrzeniec Czarodzieja
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Media Rodzina
Miejsce i rok wydania: Poznań, 2002
Ilość stron: 202
Okładka: miękka

5 lipca 2016

"Mąż zastępczy" - Joanna M. Chmielewska


Każda z nas marzy by kiedyś mieć męża, który będzie nas kochał, będzie o nas dbał i we wszystkim pomoże, szczególnie gdy trzeba coś naprawić lub wyremontować. Lub po prostu, abyśmy miały komu się wygadać, wypłakać. Ale gdy nie mamy ów męża, a potrzebujemy pomocy przy drobnych naprawach czy remoncie wtedy szukamy Męża zastępczego....

I takim właśnie Mężem zastępczym staje się Piotr, który po trudnym rozstaniu, postanawia zmienić swoje życie. Przede wszystkim by zapomnieć, ale również dlatego, aby zacząć robić coś pożytecznego, jak również dlatego by zarobić. Zakłada firmę remontowo-usługową, mającą służyć tym, którzy sami nie radzą sobie z remontem (głównie kobiety), chociaż zdarzy się, że wykona jakieś nietypowe zajęcie (pomoc przy pisaniu powieści). Tak mijają dni, tygodnie i miesiące... Przez ten czas wiele się dzieje i zmienia...

Książkę Joanny M. Chmielewskiej czytało się z wielką przyjemnością i w wielkim skupieniu. W trakcie poznawania lektury nie czuło się nudy, wręcz przeciwnie, z coraz większym zaangażowaniem czytało się o losach głównego bohatera, który z początku  jest człowiekiem rozczarowany życiem, przygnębionym tym co go spotkało. Lecz nowe doświadczenia i spotkania z ludźmi, dla których musi wykonać zlecenie, czynią go silniejszym i potrafiącym lepiej radzić sobie z przeszkodami. I z wielką radością przyjmuje to jak czas oraz nowo spotkani ludzie potrafią zmienić porażkę w małe i wielkie zwycięstwa. 

Innym plusem książki jest to, że autorka, tak jak zawsze, potrafi opisać ludzkie dramaty - te małe i wielkie - o których czyta się w milczeniu, skupieniu i wiedząc, że jest to pisane prosto z serca. Dzięki czemu wyczuwa się, iż autorka wie co pisze i o czym pisze bez zbędnych upiększeń, tylko tak jak jest. 

Ale co najbardziej podoba się w tej książce? To, iż autorka wciąż wraca do kawiarni, która łączy i splata wszystkie wcześniejsze losy bohaterów z tymi z nowej książki. I pozostaje mi tylko czekać na kolejne książki autorki, w których poznamy dalszych bohaterów, którzy poznają cudowną atmosferę tej uroczej kawiarni.

A Was zachęcam do przeczytania i tej książki, czyli "Mąż zastępczy", ponieważ jest to ciepła, mająca atmosferę książka, o której trudno zapomnieć.

Książka bierze udział w wyzwaniu W 200 książek dookoła świata  oraz Polacy nie gęsi IV


Tytuł: Mąż zastępczy
Autor: Joanna M. Chmielewska
Wydawnictwo: MG
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2014
Ilość stron: 286
Okładka: miękka