9 stycznia 2021

"Pragnienie" - Jo Nesbo


Po dłuższej przerwie wracam do przygód o Harrym Hole, którego stworzył norweski pisarz - Jo Nesbo. 

Harry Hole jest szczęśliwy w małżeństwie z Rakel, uwielbia swoją pracą jako wykładowca w szkole policyjnej i stara się unikać swojej przeszłości - bycia policjantem i picia alkoholu. Jednak nie na długo, ponieważ zostaje zamordowana kobieta w dość brutalny sposób, a policja nie potrafi uchwycić mordercy, który jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Z powodu braku pomysłu na śledztwo oraz presję mediów, policja musi prosić o pomoc Harry'ego, który dość niechętnie wraca do dawnej pracy. Ale również do dawnej sprawy - nierozwiązana w przeszłości, jest wciąż aktualna zarówno dla policji jak i dla samego Harry'ego. 

"Pragnienie" Jo Nesbo to powrót do przygód Harry'ego Hole'a, oraz kolejnych nieprzespanych nocy spędzonych nad lekturą. Autor powieści podjął się w swojej książce bardzo ciekawego tematu związanego z wampiryzmem. Dla niektórych może być to gratka albo coś zupełnie nowego w tego typu literaturze, ale ten pomysł wydaje się bardzo trafiony i czyta się z wielkim zainteresowaniem. Wątpię, abym po przeczytaniu tej książki została wielką fanką wampirów i filmów związanych z tą tematyką, jednak nie mam nic przeciwko temu, aby taki wątek pojawiał się od czasu do czasu w innych książkach tego typu. 

Autor tejże powieści jak zawsze potrafi żonglować wątkami, wprowadzać wielu bohaterów, którzy potrafią mieszać w fabule oraz których się lubi lub nie. Żadna z tych postaci nie jest bez wad i każda może być winna dokonanego przestępstwa, nawet ta, która wydaje się, że nie mogła tego uczynić. Chociaż i tak wiemy lub przypuszczamy niemalże od samego początku kto może stać za zbrodnią, ale z  wielkimi wypiekami na policzkach czytamy jak potrafią oddalić od siebie podejrzenia. Lecz finalnie nie potrafią już uciec od odpowiedzialności. 

To nie jest łatwy, lekki i przyjemny kryminał, wręcz odwrotnie. Tu nie mam zwycięzców i przegranych, ale są tu osoby, które muszą doświadczyć wiele by wyjść zwycięsko. Są również ci, którzy mimo wielu złych doświadczeń, wciąż próbują walczyć z samym sobą i innymi, lecz wciąż tracą jeszcze więcej. Nie ma w pełni zwycięskiego dobra, które wciąż okupione jest wieloma bliznami, niespełnionymi pragnieniami i marzeniami oraz odartą z nadziei przyszłością.

Książka spod pióra Jo Nesbo jest mocna, świetnie napisana, wciągająca, nie dająca zasnąć by wciąż czytać, czytać i czytać. Dlatego polecam wszystkim miłośnikom literatury Jo Nesbo, norweskiej i skandynawskiej. 

Zachęcam osoby, które nie miały jeszcze możliwości poznać Harry'ego Hole'a, aby jednak zaczęły od pierwszego tomu, by lepiej można zrozumieć tą postać, ale również zauważyć jak bardzo dojrzewał autor tej serii i zaczął tworzyć coraz lepsze książki  o tym bohaterze.

Tytuł: Pragnienie
Autor: Jo Nesbo
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 2017
Ilość stron: 464
Okładka: miękka

29 grudnia 2020

"Mąż, którego nie znałam" - Sylvia Day

 


Po dłuższej przerwie sięgnęłam po literaturę erotyczną, która wyszła spod pióra Sylvii Day. Autorka znana szerzej czytelnikom jako autorka serii o Crossie, czyli o słynnym rywalu Christiana Greya ;)

Isabel, lady Pelham jest wdową i łakomym kąskiem dla bogatych kawalerów z Londynu. Ona jednak niechętnie myśli o ponownym małżeństwie, z lubością wchodząc w nowe romanse tylko dla rozrywki. Jednak zgadza się zostać żoną Gerarda Faulknera, markiza Graysona, ponieważ jest to idealny układ dla obojga - ona nie musi wysłuchiwać kolejnych propozycji małżeńskich, on nie musi zwracać uwagi na panny z dobrego domu, które chciałaby go związać węzłem małżeńskim. Ale dalej romansują, co jakiś czas znajdując nowe zdobycze, nie zwracając uwagi na plotki i krzywe spojrzenia londyńskiego towarzystwa. Do czasu pewnego wydarzenia, które całkowicie odmienia markiza Graysona i który stara się zdobyć względy żony, by go kochała i była mu wierna do końca życia.

"Mąż, którego nie znałam" Sylvii Day jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną, w sam raz na ciężkie przedświąteczne przygotowania. Gdzie nie ma czasu na ambitną lekturę, ale na lekturę, która pomoże przetrwać ten ciężki czas. I oczywiście wywiązuje się ze swojej roli, ponieważ jest lekkostrawna i nie wymaga dużego wysiłku intelektualnego. I tak jak na literaturę erotyczną przystało, jest w niej dużo scen seksu, gdzie nie ma czasu na kurtuazję, ale wszystko jest opisane dosadnym językiem. Co z jednej strony jest mile widziane w takiej literaturze, z drugiej strony chciałoby się mieć miejsce na wyobraźnię. Jednak dobrze, że ani autorka, ani wydawnictwo nie boją się nazwać rzeczy po imieniu. 

Oczywiście zarówno główna bohaterka oraz jej mąż, są piękni, przystojni, z super budową ciała, z ciętym językiem oraz spragnieni seksu, który daje im dużą satysfakcję. Oboje mają dużo przeciwników, którzy chętnie widzieliby ich jako rozwodników. Co nie przeszkadza co niektórym, by mieć romans z lady Isabelle czy markizem Graysonem. O ile piękno i wiele zalet głównych bohaterów nie przeszkadza (bo kto chciałby czytać o pryszczatym i zgarbionym markizie i brzydkiej jak noc lady Isabelle) to jednak postacie drugoplanowe mogłyby posiadać jakieś większe wady czy brak urody. Więc raczej trudno szukać tu dużego realizmu. No ale nie można mieć wszystkiego w tego typu lekturze.

Książka idealna dla miłośników literatury erotycznej i oczywiście obowiązkowa dla fanów Sylvii Day. Przyznam się, że dłuższa przerwa od tego typu literatury była dobrym rozwiązaniem, ponieważ w pewnym momencie już miałam jej przesyt. Ale książkę oczywiście polecam.

Tytuł: Mąż, którego nie znałam
Autor: Sylvia Day
Przekład: Marta Czub
Wydawnictwo: Helion
Miejsce i rok wydania: Gliwice, 2013
Ilość stron: 256
Okładka: miękka

28 grudnia 2020

"Ani złego słowa" - Uzodinma Iweala

 


18 letni Niru jest uczniem ostatniej klasy liceum w USA. Po zakończeniu będzie studentem Harvardu, jest dobrym sportowcem osiągającym dobre wyniki na zawodach, uczęszcza na nabożeństwa kościelne, ponieważ wiara w Boga jest dla niego ważna. Niby idealne życie, ale nie do końca. Z pozoru rodzice są dumni z jego wyników i osiągnięć, ale ojciec zawsze z wielką dumą opowiada o starszym synu i zawsze stawia go za wzór dla młodszego syna. Niru nie jest zazdrosny o swojego brata, ale jest zły na ojca, że nie dostrzega Go, jego sukcesów, a porażki jego są omawiane dość długo. Jednak jego życie zmienia się wraz ze zrozumieniem tego, iż nie jest taki jakim chciałby go widzieć ojciec, matka, koledzy ze szkoły. Droga, którą chciałby podążyć, jest wyboista i trudna, tym bardziej, że nie dostaje wsparcia od osób, których potrzebuje najbardziej, a które go zawiodą w najmniej oczekiwanym momencie.

"Ani złego słowa" Uzodinma Iweala jest powieścią bardzo smutną, opowiadającą o losach nastolatka, który rozpoczyna pierwsze kroki w dorosłości oraz w rozumieniu swoich potrzeb, uczuć i relacji z rodzicami i kolegami. Nie jest to łatwe tym bardziej, że z jednej strony osaczają go rodzice - imigranci z Nigerii, bardzo konserwatywni i wierzący w Boga, oraz koledzy, a szczególnie Meredith - podkochująca się w nim koleżanka z klasy, która wspiera go w podążaniu za swoją ścieżką. W tych relacjach Niru czuje się zagubiony, ponieważ każdy mówi mu jaki powinien być, ale tak naprawdę brakuje mu wsparcia od osób, które tak naprawdę powinny Go tym wsparciem obdarzać. Przez co sam musi mierzyć się ze sobą, swoimi problemami oraz tym kim wie, że jest. Kiedy jest już pogodzony ze sobą i chce zmierzyć się ze swoim losem, to przyjdzie mu zapłacić słono za podjęte decyzje.

Bardzo dobrze czytało mi się powyższą lekturę, której dużą zasługą jest narracja w pierwszej osobie. Dzięki temu możemy lepiej poznać Niru, jego osobowość, uczucia, emocje, pragnienia, przemyślenia względem siebie, rodziców, brata, koleżanki Meredith. Z tej opowieści Niru można dostrzec wiele smutku, ale i nadziei, że kiedyś będzie lepiej. 

Chociaż wydawać by się mogło, że narracja bez wyraźnego podziału na opis i dialogi, będzie męcząca to jednak w tej powieści jest na odwrót. Wręcz wzmacnia przekaz autora do czytelników, co sprawia lepsze zrozumienie bohatera, jego poczynań i uczuć. Nie jest to przekaz łatwy, ale i tak zmusza do myślenia na temat odmienności, tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka, ale i dla siebie samego, ponieważ jeśli szanujemy siebie to i szanujemy drugą osobę - z jej zaletami i wadami. 

Nie żałuję przeczytania tej książki, ponieważ pozwala spojrzeć na wiele kwestii z innej strony i pomaga zrozumieć inność drugiego człowieka i jego pragnienia, dążenia, uczucia. 


Tytuł: Ani złego słowa
Autor: Uzodinma Iweala
Przełożył: Piotr Tarczyński
Wydawnictwo:  Poznańskie
Miejsce i rok wydania: Poznań 2019
Ilość stron: 272
Okładka:  twarda