Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Łańcucka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Łańcucka. Pokaż wszystkie posty

Stos jesienny


Pora na pochwalenie się nowymi zdobyczami. Nie jest może imponujący pod względem liczebnym, ale mimo wszystko robi wrażenie. A co Wy o nim sądzicie? Poniżej lista zdobyczy książkowych w ostatnich tygodniach:


1. Natasha Walker - "Tajemnice Emmy: powroty."  - od Wydawnictwa Akurat
2. Da Chen - "Moja Cesarzowa" - Wydawnictwo Wielka Litera
3. Katarzyna Zyskowska - Ignaciak - "Upalne Lato Kaliny" - już zrecenzowana - od          jw. 
4. Katarzyna Grochola - "Houston, mamy problem" - od Wydawnictwa Literackiego
5. Sasza Hady - "Trup z Notthingam" - od Wydawnictwo Oficynka
6. Joanna Łańcucka - "Stara Słaboniowa i Spiekładuchy" - już zrecenzowana od jw.
7. Cesarina Vighy - "Ostatnie lato" - od Wydawnictwa M
8. Joanna M. Chmielewska - "Karminowy szal" - od Wydawnictwa MG

Skromny stos, ale idealny na jesienno - zimowe wieczory, podczas których na pewno nie będę się nudzić. Mam nadzieję, że już wkrótce pojawią się recenzje tych książek, które nie były jeszcze czytane. Liczę, że będę je miło wspominać:)

"Stara Słaboniowa i Spiekładuchy" - Joanna Łańcucka


Mamy XXI wiek, czyli taki czas w dziejach świata, gdzie PODOBNO ludzie nie wierzą w szatana, czarownice i magię, a wszystko można wytłumaczyć racjonalnie za pomocą nauki. Wszystko jest do wyjaśnienia, a dane zjawisko można zawsze naprawić. Mimo że często poświęca się na to długi czas - kilku tygodni, miesięcy, lat, wieków, a i tak nauka często nie potrafi wytłumaczyć danego zjawiska, a co gorsze, nie potrafi często temu zaradzić.

I tam gdzie nie może zdziałać nauka, na pewno pomogą zapomniane praktyki zabobonne. Ale kto we współczesnym świecie jeszcze to potrafi, kiedy ludzie odchodzą od takich pogańskich praktyk, gdzie nie wiara, lecz rozum jest ważniejszy? Ale są jeszcze ludzie starszego pokolenia, którzy potrafią takie zabobonne praktyki czynić, a we wsi Capówka taką osobą jest Stara Słaboniowa, która mimo że często jest pomijana przez sąsiadów, ponieważ rzadko chodzi do kościoła oraz często uważana jest za czarownicę oraz jest podejrzewana o konszachty z samym diabłem. Ile jest w tym prawdy? Musicie sami sprawdzić... Ale gdy coś się dzieje niedobrego we wsi Capówka to wszyscy mieszkańcy idą do Słaboniowej o radę lub o pomoc. Czy je zawsze uzyskają? I jak udzielana pomoc wpływa na dalsze losy mieszkańców wsi Capówka? Jak pisałam wyżej, musicie sami sprawdzić:)

Zabierając się za czytanie powyższej lektury, liczyłam na to, że będę się bać, że przez tę lekturę nie będę mogła zasnąć, ponieważ wyobraźnia zadziała i będę wyobrażać sobie najstraszniejsze historie. Przyznaję, że miałam tak przez pierwsze dwa dni, ale po przeczytaniu kolejnych kartek, przestałam traktować ową książkę jak "horror", ale jak książkę, która z jednej strony opowiada o strasznych rzeczach, ale z drugiej strony dzięki niej możemy poznawać pewien zarys historii naszego kraju przez pryzmat naszych dawnych wierzeń, pogańskich praktyk, a większość z nich, mimo rozwoju wiary chrześcijańskiej, zachowały się do dziś i "nie potrafią wyginąć". Z jednej strony należy zastanowić się czy ma na to wpływ, że jednak to zło nadal się czai gdzieś tam, na które nie działa wiara chrześcijańska, czy może, dlatego że tradycja pogańska miała tak silny wpływ na nasze życie codzienne, że trudno nam się z nimi było rozstać? To pytanie nad którym możecie się głowić oraz możecie się zastanawiać jak w wieku XXI mogą być uprawiane zabobonne sztuczki, które tak naprawdę nie skutkują, bo w sumie na co one mają pomagać? 

Obok czarów, magii, zabobonów oraz ścierania się religii chrześcijańskiej oraz wiary pogańskiej, największą uwagę skupia na sobie tytułowa bohaterka, czyli Słaboniowa, która z początku może budzić w nas "jakiś dziwny lęk i odrazę."*** Lecz wraz z dalszą opowieścią, darzymy ową bohaterkę coraz bardziej pozytywnymi uczuciami i jest się coraz bardziej ciekawym, co też za "sztuczki" nam zaprezentuje, aby odgonić zło. Nie wiadomo nic o tym ile lat ma tytułowa bohaterka, ale jej życie na przestrzeni jednego wieku, pokazuje nam właśnie jak odbierane są: magia, czary, zabobony - jeszcze sto lat temu, a dziś. Czary i magia to już przeżytek a dziwne zachowania ludzkie próbuje się zgonić na choroby psychiczne lub cielesne, które co prawda nie są zbadane, ale na pewno kiedyś zostaną odkryte i będzie można temu zaradzić poprzez antybiotyki. 

Autorka prezentuje nam nie tylko słowiańskie tradycje: wierzenia słowiańskie czy podania ludzi, ale nie bała się tego, by jej bohaterowi mówili wiejską gwarą, ale dzięki temu zabiegowi książka zyskuje, przez co jeszcze bardziej chcemy czytać dialogi pomiędzy bohaterami. To one są jedną "z sił napędzających" książkę, bo dzięki nim poznajemy życiorys głównej bohaterki, która nie mówi za wiele o sobie, ale dzięki rozmową innych osób, możemy chociaż trochę ją poznać - jej życiorys i pewne wydarzenia, co sprawia, że możemy lepiej zrozumieć jej charakter oraz jej postępowanie. Czy dzięki temu da się polubić bohaterkę? Na pewno jest jedną z najciekawszych bohaterek polskiej literatury, a czy ją polubiłam? Odpowiedź jest jedna: Tak. A czy Wy ją polubicie? To już musicie sami się przekonać, zaczytując się książką "Stara Słaboniowa i Spiekładuchy", którą polecam, nie tylko dla czarów i magii, ale też by poznać chociaż cząstkę naszej historii oraz naszych obyczajów.

Polecam

*** s. 416

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Oficynka





Tytuł: Stara Słaboniowa i Spiekładuchy
Autor: Joanna Łańcucka
Wydawnictwo: Oficynka
Miejsce i rok wydania: Gdańsk, 2013
Ilość stron: 448
Oprawa: miękka
Wydanie: I