Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty

10 maja 2026

"Nauczyciele" - Freida McFadden

 


Bohaterami powieści Freidy McFadden są Eve, jej mąż Nate oraz Addie. Eve i Nate są nauczycielami w liceum - ona uczy matematyki, on języka angielskiego. Zaś Addie jest uczennicą, najbardziej nielubianą uczennicą w szkole. Jest to typowa cicha nastolatka, która nie ma szans z tymi popularnymi i bogatymi dziewczynami. Dodatkowym obciążeniem za tym by nie lubić Addie jest fakt, że w ubiegłym roku przez podejrzenie romansu z jednym z nauczycieli, został on odsunięty od pracy. Nauczyciel ten był jednym z ulubionych nauczycieli wśród uczniów, dlatego też gdy Addie trafia do klasy Eve, staje się ona z automatu uczennicą pod szczególną obserwacją nauczycielki matematyki. A jaka jest prawda? Zna ją tylko Addie, tylko czy ktoś chce poznać prawdę..

Powieść F. McFadden jest powieścią, którą czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Dodatkowym plusem jest, że w powieści zastosowano narrację z punktu widzenia dwóch, a w pewnym momencie nawet trzech osób. Co dodatkowo urozmaica czytanie książki, ale też pozwala zrozumieć lepiej niektóre wątki, które mają miejsce. Jedynym minusem podczas czytania był fakt, że niektóre wątki mogły być szybciej poprowadzone. Co do samych bohaterów można powiedzieć, że są to osoby, które mocno irytują, ale dzięki ich narracji dowiadujemy się, co wpływa na ich negatywny odbiór. Co doprowadziło, że są tacy jacy są i czy są w stanie zmienić coś w swoim życiu, by ich życie było lepsze. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Freidy McFadden, ale miałam już okazję zobaczyć ekranizację jej powieści "Pomoc domowa". Dlatego też byłam zaciekawiona jej twórczością, ponieważ film bardzo mi się podobał. Chociaż powieść ta jeszcze przede mną, to już teraz mogę napisać, że z wielkim zainteresowaniem podejmę się kolejnych powieści autorki. A książkę "Nauczyciele" jak najbardziej polecam.

Tytuł: Nauczyciele
Autor: Freida McFadden
Przekład: Elżbieta Pawlik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Miejsce i rok wydania: Poznań, 2025
Okładka: miękka
Ilość stron: 440

8 grudnia 2020

"Zagubione serce" - Magdalena Furmankiewicz


Lubię kiedy mogę przeczytać literaturę o miłości, która potrafi przenosić góry oraz zmieniać całe nasze życie. Nie będę ukrywać, że jestem romantyczką, więc z wielkim zainteresowaniem przystąpiłam do czytania tej książki. 

Diego i Aurelia poznają się w hotelu, który należy do ciotki dziewczyny. Ona 17-letnia dziewczyna, przed rokiem straciła wzrok. On 21 -latek przybył do Polski, a konkretnie do Sopotu, na promocję swojego debiutanckiego filmu. Między obojgiem rodzi się uczucie, które budzi wiele pytań zarówno w niej jak i w nim samym. Oboje mają za sobą trudne przejścia, ale wierzą, że dzięki tej miłości odkryją siebie na nowo i czują jak wiele w ich życiu zmienia to uczucie. 

"Zagubione serce" Magdaleny Furmankiewicz jest powieścią o młodych ludziach, jednak doświadczonych już przez los. Są w jakiś sposób dojrzali i chociaż boją się rodzącego uczucia, to jednak wychodzą mu na przeciw. Zaś samo przedstawienie ich przeszłości oraz teraźniejszości jest czymś niezwykłym oraz urzekającym, gdzie nawet starsi czytelnicy, tzn. czytelniczki mogą się w niej "zatopić". Ale... No właśnie ale .... Nie da się jednak ukryć, że jest to opowieść o młodych ludziach i głównie dla młodych czytelników. 
Czytając tę książkę odnoszę wrażenie, że autorka bardziej pisała wypracowanie, a nie snuła opowieść o dwójce młodych ludzi. I te pisemne wynurzenia są dobrze przemyślane i z sensownie rozbudowaną fabułą, ale jednak brakuje w tej książce doświadczenia, obycia pisarskiego. Dlatego zamiast ciekawej i interesującej powieści dostajemy  właśnie wypracowanie. A w nim znalazło się kilka błędów logicznych oraz brak znajomości prawa polskiego. Bo od kiedy można rozsypywać prochy zmarłych w Polsce gdzie się tylko chce? No niestety jakkolwiek by to nie zabrzmiało, polskie prawo oficjalnie zabrania rozsypywania prochów zmarłych, a należy je pochować na cmentarzu lub w innych specjalnie przygotowanych miejscach.
No i nie wierzę, że po takich przejściach jakie miała główna bohaterka, aby nie unormowano prawnie opieki nad nią, bo skoro od rozwodu rodziców i śmierci dziadka znajdowała się pod opieką ciotki, to jakoś dziwnie to wygląda. Szczególnie, że dziewczyna jest niewidoma. No i jako 17-latka rezygnująca z edukacji by dochodzić do siebie po długiej rehabilitacji, to jednak w pewnym momencie jakiś urząd by się tym zainteresował, że od roku nie podejmuje jakiejkolwiek edukacji, nawet domowej. Niestety czytając ów książkę, zamiast "smakować" fabułę to zastanawiałam się nad niuansami prawnymi, czy aby autorka wie o czym pisze. No ale co ja tam mogę wiedzieć. Ale jednak jestem zdania, że jak się o czymś pisze to powinno być to wiarygodne, a dla mnie to nie było. 

Kolejną wadą była budowa niektórych zdań, słów, liczne literówki oraz fakt, gdy narratorem była Aurelia to zdarzały się wypowiedzi rodzaju męskiego i na odwrót. Kiedy to Diego był narratorem często były wypowiedzi żeńskie. No i niestety bardzo drażniło mnie w zdaniach opisowych czy w samych wypowiedziach bohaterów, akcentowanie słów, zwrotów grzecznościowych pisanych dużą literą. O ile w wiadomościach smsowych, e-mailowych, listach tradycyjnych jest to wskazane, lecz w zdaniu oznajmującym? Niekoniecznie, bo to aż "biło i raziło" po oczach. A książka podobno po korekcie, więc raczej nie ma się czym chwalić. Jest wiele innych błędów, które drażnią, ale nie mam ochoty już o nich wspominać.

Niestety książka pod kątem technicznym wypada słabo i niestety może odebrać chęć do czytania. Sama zaś opowieść przykuwa uwagę, chce się ją czytać i czytać, ale nie zdziwiłabym się, jeśli takie błędy odgoniłby co liczniejsze grono czytelników. 

Ja egzemplarz książki mam jeszcze nad którym nie sprawowało opieki żadne wydawnictwo, ale wiem że książka jest również pod tytułem "Zatopione uczucia" wydana w wydawnictwie WasPos i może po licznych korektach jest lepiej. Ale nie jestem jakoś zainteresowana sprawdzaniem....

Tytuł: Zagubione serce
Autor: Magdalena Furmankiewicz
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 442
Okładka miękka

24 lipca 2019

"Mister" - E.L. James


E.L. James serwuje nam kolejną książkę o miłości, gdzie tym razem seks jest zepchnięty na boczne tory, a fabuła skupiona jest na typowym romansie.

Autorka powieści zabiera nas w malownicze krajobrazy Albanii, Kornwalii w Wielkiej Brytanii, no i oczywiście w wielkiej metropolii czyli w Londynie. Alessia Demachi jest Albanką, która pracuje w Londynie jako sprzątaczka, m.in. u hrabi Maxima Trevelyana, który musi zmierzyć się z nowymi obowiązkami po śmierci swojego starszego brata Kita. Wraz z jego śmiercią młodszy brat dziedziczy majątek a co za tym idzie tytuły szlacheckie, których z początku nie potrafi zaakceptować. Maxim jest również playboyem, jednak nie potrafi zahamować swoich nowo budzących się uczuć do Alessi, która również jest pod jego urokiem. Lecz jej kraj i jego kultura nie zapominają tak łatwo o głównej bohaterce, która stała się ofiarą handlu ludźmi...

Przyznam, że sama powieść jest dobrze napisana, niektóre szczegóły mogłyby być dopracowane, ale świetnie się czyta powieść E.L. James. Autorka poprawiła swoją stylistykę jak i dopracowała dialogi między bohaterami. Można doszukać się kilku powtórzeń, ale jest ich nie wiele. Niestety czytając książkę "Mister" szukałam w niej podobieństw do serii Greya, co z początku mnie samą irytowało. Ale z drugiej strony nie będę oszukiwać, że biorąc do ręki książkę tejże autorki to będę szukała podobieństw do jej debiutu. Oczywiście można znaleźć w niej niektóre zaczerpnięte zdania czy wypowiedzi z Greya, ale są w dobrze wkomponowane w fabułę powieści. Zaś co do samych bohaterów to pozytywnie mnie zaskoczyli, są dobrze wykreowani, są wyraziści, czasami drażnią, czasami ich się lubi, czasami się ich kocha. Są to typowi ludzie, których można spotkać na każdym kroku, w każdym mieście. Oczywiście jak w każdej romantycznej powieści, niektóre ich zachowania są przesłodzone, ale jest to dozowane w odpowiedniej ilości, by czytelnik się nie przesłodził. I jak w każdej tego typu opowieści, główni bohaterowie muszą mieć przeszkody ku swojemu szczęściu. Ale nic więcej nie piszę na ten temat, musicie się sami przekonać. A czy warto, skoro JEST to powieść E.L. James? Oczywiście, że tak, ponieważ jak wspominałam powyżej jest to książka dobrze napisana, którą czyta się szybko i przyjemnie, gdzie autorka postawiła na romantyzm a nie erotykę. 

Polecam książkę wszystkim fanom twórczości E.L. James, ale przede wszystkim romantykom, którzy lubią czytać tego typu literaturę, ale też tym, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z romansem ;)

Tytuł: Mister
Autorka: E.L. James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice, 2019
Ilość stron: 574
Okładka: miękka

3 lipca 2019

"Wrócić do siebie" - Zuzanna Marczyńska


Przyznam, że z lekkim niepokojem biorę do ręki książki debiutujących polskich autorek. Często dobrze zapowiadająca się książka kończy się moim rozczarowaniem i obietnicą, że to już ostatni raz. Lecz zawsze mam nadzieję...

Ale do sedna. Bohaterami powieści Zuzanny Marczyńskiej są Birk, Rianna i Locke - trzy osoby, które z pozoru dużo dzieli: pochodzenie, majętność, wykształcenie, zawody. Dzieli ich wszystko, ale w pewnym momencie ich drogi się łączą i wbrew pozorom nie tak łatwo zerwać więź, która przeplata się między ów trójką. Z czasem relacje ich łączące prowadzą do trudnych i napiętych sytuacji, które wywołają niemiłe sytuacji, wręcz konflikty przed którymi w pewnym momencie nie da się uciec. 

I tym razem nadzieja mnie nie zawiodła, ponieważ książka Zuzanny Marczyńskiej jest książką dojrzałą, dobrze rozbudowaną, z bohaterami charakterystycznymi, którzy czasem irytują wręcz wkurzają, a czasem ich lubisz mniej lub bardziej. Mimo że akcja książki rozgrywa się na ponad 650 stronach, to czytelnik nie odczuwa tego, wręcz przeciwnie, zdaje się, że książka za szybko się kończy. Są oczywiście momenty, sytuacje, dialogi, które wydają się niepotrzebne, lecz dają odpocząć od głównego wątku i pozwalają zastanowić się co tak naprawdę sądzi się o książce i o jej bohaterach. Wbrew pozorom nie jest to łatwa, lekka i przyjemna lektura, ponieważ mamy tu bohaterów, którzy muszą walczyć ze swoją przeszłością i teraźniejszością, by w bliższej i dalekiej przyszłości móc lepiej funkcjonować w otaczającym świecie i wśród ludzi.  

Dużym atutem książki jest umiejscowienie akcji na terenie USA. Ponieważ odczuwa się tu amerykańskie obycie, myślenie, mówienie, co dzięki czemu nie odbieramy tej książki jako czegoś bardziej oficjalnego. Tutaj jest luz, który tak lubię w książkach. Oczywiście jest to luz dopracowany, gdzie rzadko znajdują się błędy stylistyczne i językowe, a sama fabuła jest bardzo dobrze dopracowana i przemyślana. 

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Lucky

Tytuł: Wrócić do siebie
Autor: Zuzanna Marczyńska
Wydawnictwo: Lucky
Miejsce i rok wydania: Radom, 2019
Ilość stron:  656
Okładka: miękka

19 grudnia 2017

"Na pokuszenie" - Thomas Cullinan


Czas wojny secesyjnej to trudny czas zwłaszcza dla kobiet, które pozostawione same muszą borykać się samodzielnie ze swoimi problemami. Tu nie ma miejsca na sentymenty, ckliwe wspomnienia czy chwile słabości. 

Tak też jest w pensji dla dziewcząt prowadzonej na Południu przez siostry Marthę i Harriet Farnsworth. Obie panie starają się jak najlepiej wpoić naukę i zasady typowe dla dziewcząt z Południa. Nie jest to łatwe przy piątce uczennic, które dzieli wiele: charakter, wiek, zamożność oraz pochodzenie. Między dziewczętami toczy się cicha rywalizacja, którą stara się gasić starsza siostra Farnsworth - Martha. Jednak gdy pewnego dnia jedna z pensjonariuszek - Amelia Dabney - przyprowadza do domu rannego żołnierza Unii - Johna McBurneya - rywalizacja przybiera na sile i trudno ją już zdławić. Ponieważ każda bez wyjątku - uczennica czy nauczycielka, pragnie zdobyć względy u młodego kaprala. Czy któraś będzie potrafiła zdobyć uznanie McBurneya na wyłączność? Czas, a raczej czytanie pokaże...

Książka Thomasa Cullina "Na pokuszenie" to ciekawy obraz ludzkiej (bardziej kobiecej) psychiki na tle militarnych działań w czasie wojny secesyjnej. W powieści autor prowadzi powolną i dokładną narrację akcji, co sprawia że czytelnik może delektować się tym, co nam proponuje. A proponuje ciekawą i pełną intryg historię, która do końca będzie trzymać w napięciu. Ale zanim to nastąpi, poznamy całą opowieść z perspektywy ośmiu kobiet i dziewcząt, które ze względu na zawieruchę wojenną, muszą trzymać się razem w szkole prowadzonej przez siostry Farnsworth. 

Sposób narracji dostosowany jest zarówno do wieku, charakteru jak i poziomu wykształcenie każdej z osób opowiadającej historię. Dzięki czemu otrzymujemy obraz mniej lub bardziej wyrazisty. Każda z bohaterek ma swoje plany względem osoby Johna McBurneya i każda jest zazdrosna o drugą, gdy ten poświęci którejś o wiele więcej uwagi. Co przyczynia się do coraz większej rywalizacji, a w sumie do kolejnego uszczerbku zdrowia młodego żołnierza. Po tym zdarzeniu współzawodnictwo urasta do otwartego konfliktu zarówno między samymi kobietami, jak i między nimi a kapralem McBurneyem. Nie ma tu już miejsca na utarte i nudne ścieżki, a sytuacja z dnia na dzień zmienia się jak w kalejdoskopie, gdzie nie ma szans na moralne i uczciwe zachowania, które mogą zrodzić zbrodnicze plany. 

"Na pokuszenie" jest książką pełną pasji, namiętności, pozytywnych i negatywnych emocji, które prowadzą do mniej lub bardziej ciekawych wydarzeń. Wydarzeń, które sprawią, że słabe kobiety potrafią stać się silne pod pozorem bezsilności. I za to można polubić książkę, którą niestety chwilami czyta się powoli, żmudnie, a czasami ma się ochotę rzucić ją w odległy kąt. Jednak jako całość prezentuje wysoki poziom. Ale również przedstawia całkiem ciekawy portret kobiet, które skłócone między sobą, potrafią znaleźć wspólne rozwiązanie na trudne czasy. I za tą siłę można je polubić.

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy.

Autor: Thomas Cullinan
Tytuł: Na pokuszenie
Wydawnictwo: Marginesy
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Ilość stron: 344
Okładka: miękka

26 sierpnia 2017

"Hotel nad zatoką" - Holly Robinson


Podobno w rodzinie jest siła, dzięki której można wszystko. Ale jak to w rodzinie, różnie bywa i też tak, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach i to jeszcze trzeba stanąć w środku, by nie wycieli ;)

Laura, Elly i Anne to siostry, które rzadko się widują, nawet dzwonią mało do siebie. Wszystkie trzy starają się unikać kontaktów z matką Sarah Bradford, która po mężu zajmuje się hotelem nad Zatoką Szaleńców. Wszystkie je łączy trudna przeszłość jak i teraźniejszość.  O tym wszystkim wciąż, ale delikatnie przypomina bratowa Sary, która jest powierniczką ich wszelkich tajemnic, ale pragnie by wszystkie one zostały ujawnione dla oczyszczenia atmosfery. Szczególnie gdy zbliżają się urodziny Sarah Bradford oraz wszystkie siostry są razem w jednej miejscowości. Czy to się uda? Przeczytajcie...

Bo warto, chociaż na początku miałam problem z jej rozpoczęciem. Ale przyznam, że zawsze mam z tym problem gdy chodzi o tego typu literaturę. Lecz potem gdy wczytam się dalej jest coraz lepiej i lepiej, aż wchodzę w ten świat, który jest co prawda banalny i przewidywalny, lecz dający wiele pozytywnych emocji. Siostry, które na początku nie potrafią dojść do porozumienia, stają się coraz bliższe sobie, tym bardziej, gdy poznają swoje problemy z mężczyznami, którzy je krzywdzą lub skrzywdzili. Nie mają łatwo również z matką, która nie chce zdradzić szczegółów o zaginięciu ojca, a potem o śmierci. O tym informuje je Flossie - ich ciotka. Chociaż wszystko to zagmatwane, to siostry w końcu odnajdują spokój w swoich relacjach między sobą jak i matką. 

"Hotel nad zatoką" Holly Robinson jest książką pełną ciepła, delikatności i o tym iż szczerość popłaca, szczególnie wtedy, gdy jest tak wiele niedomówień i napięć w relacjach. Autorka przedstawiła świat kobiet, które za swoje wybory często płacą wysoką cenę, ale pokazuje również, iż w rodzinie jest siła, jeśli wszyscy mówią jednym głosem. Powieść pełna pasji, zachwyca opisami relacji międzyludzkich jak również opisami przyrody, która często odgrywa ważną rolę w opowieści. Ważni są w książce również bohaterowie drugoplanowi, których nie można zaszufladkować w jednej roli, lecz są pełni niespodzianek, uroku i których polubi się albo znienawidzi od "pierwszego wejrzenia". 

Książkę jak najbardziej polecam, ponieważ to tu można dowiedzieć się jak ważne są relacje rodzinne, że kłamstwo potrafi skrzywdzić mocno niewinne osoby, doprowadzając często do kłótni i nieporozumień. Autorka bardzo dokładnie i ciekawie opisała bohaterów i ich rozterki, jak również w ciekawy sposób przedstawiła rozwiązania ich problemów, chociaż - jak wspominałam wcześniej - książka może wydać się przewidywalna i schematyczna. Jednak po pewnym czasie jednak to nie przeszkadza. Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy


Tytuł: Hotel nad zatoką
Autor: Holly Robinson
Wydawnictwo: Marginesy
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Ilość stron: 456
Okładka: miękka
Wydanie: pierwsze

5 sierpnia 2017

"Powrót do Ferrinu" - Katarzyna Michalak


Czytając pierwszą część tomu Kronik Ferrinu nie byłam wystarczająco pozytywnie nastawiona do kontynuowania dalszych tomów traktujących o losach Anaeli i świata Ferrinu. Jednak postanowiłam zapoznać się z dalszymi jej losami i zobaczyć czy jednak moje zdanie się zmieni. 

Anaela ponownie wraca do świata Ferrinu gdzie tym razem trafia "na początek"  gry o Ferrin -  o jej przyszłość, która tak bardzo się zmieni od tej, którą znamy z pierwszego tomu. Główna bohaterka na nowo musi zmierzyć się z tymi samymi wrogami, zjednać sobie przychylność tych osób, na których jej zależy, oraz na nowo przeciwstawić się zarówno wrogowi jak i największej miłości w jednej osobie, czyli Sellinarisowi. By tego dokonać musi stać się silna oraz poskromić swoje uczucia.

Książka Katarzyny Michalak "Powrót do Ferrinu" jest książką gdzie nie ma miejsca na prawdziwe uczucia i bohaterowie muszą zmagać się z dużą ilością problemów, które sprawiają, iż albo działają i próbują przetrwać, albo dają się pokonać i poddać. Główna bohaterka, mimo wielu chwil zwątpienia, działa i stara się jak może. Lecz czytając o jej przygodach i zmaganiach się z okrutnym losem, ma się wrażenie że wszystko, co robi jest tak infantylne i głupawe, iż ma się wrażenie, że czyta się powieść, której brakuje... No właśnie trochę aż szkoda, że tak wyszło, ale jednak pomijając te trudności, to trzeba przyznać, że książkę czyta się szybko i aż człowiek szczęśliwy, że to już koniec. Bo udało mi się przebrnąć przez całą powieść i śmiem twierdzić niestety, że spróbuję poznać dalsze losy bohaterki, nawet z największymi niedorzecznościami jakie tkwią w całym zarysie fabuły. 

Książki zarówno ani nie polecam, ani w żaden sposób polecam. Każdy jak chce może przeczytać, lecz teraz lepiej rozumiem, dlaczego ta seria cieszy się taką słabą popularnością w bibliotece w mojej miejscowości.


Tytuł: Powrót do Ferrinu
Seria: Kroniki Ferrinu, tom 2
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Literackie
Miejsce i rok wydania: Kraków, 2014
Ilość stron: 468
Okładka: miękka

10 lipca 2017

"Excentrycy" - Włodzimierz Kowalewski


O książce usłyszałam dopiero gdy była premiera filmu na podstawie tejże powieści, z Maciejem Stuhrem w roli głównej. I szkoda, że dopiero premiera filmu przyczyniła się do większego rozgłosu książki, ponieważ jej historia jest niesamowita....

Jest rok 1957, kiedy to do Polski wraca z Anglii Fabian Apanowicz - muzyk, kochający swój zawód ponad wszystko. Powrót mężczyzny do Ciechocinka spotyka się dużym zainteresowaniem wśród miejscowej ludności, tym bardziej iż pewnego poranka sam Fabian dostarcza ludziom powody do plotkowania, a także zaczyna się nim interesować władza ludowa. Jednak główny bohater nie przejmuje się tym zbytnio i robi to, co lubi - gra muzykę, przyczyniając się do tego, iż znajduje coraz liczniejsze  grono, które ma wspólne zainteresowanie co on i tworzą band. Band muzyczny, który stanie się odskocznią od szarej rzeczywistości, ale też sensem życia, dla niektórych jego członków. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się nie tylko zespół, ale i osoba Fabiana, w którym duży się piękna Modesta. Co wyniknie z powrotu głównego bohatera, oraz jak potoczą się losy zespołu? Przekonajcie się sami...

Po obejrzeniu filmu, który bardzo mi się podobał, zapragnęłam przeczytać książkę Włodzimierza Kowalewskiego, na podstawie której powstał film. Oczywiście sięgając po książkę, byłam pewna, że filmowa adaptacja będzie nieco różnić się od książkowego oryginału. Ale im więcej czytałam stron, to tym mniej mi pewne różnice przeszkadzały, ponieważ książka jest napisana świetnie zarówno pod względem stylistycznym jak i umiejętnie jest rozłożona akcja: która raz przyspiesza, raz spowalnia, a raz bawi, nieraz smuci, a czasami przyczynia się do zastanowienia nad własnym życiem oraz nad naszą polską historią. Jednak nie trudno nie zauważyć, że jest to powieść pisana z ironią o naszych wadach, zaletach - tych narodowych i tych ludzkich. Jednak jest to opowieść, którą czyta się z wypiekami, która niemalże na każdej stronie czymś nas zaskakuje. A bohaterowie są godni uwagi, każdego da się lubić mniej lub bardziej. 

Książkę polecam, tym bardziej iż trwają wakacje, sprzyjające takim lekturom, szczególnie w Ciechocinku. Ale nie tylko. Polecam zarówno tym starszym i młodszym; fanom muzyki i ludziom, którzy pragną powspominać dawne dzieje :) Zachęcam. 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy.

Tytuł: Excentrycy
Autor: Włodzimierz Kowalewski
Wydawnictwo: Marginesy
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2015
Ilość stron: 320
Okładka: miękka
Wydanie: pierwsze w tej edycji 

18 marca 2015

"Ranczo" - Robert Brutter, Jerzy Niemczuk



Serial "Ranczo" od czasu wyemitowanego pierwszego odcinka z miejsca stał się jednym z najbardziej uwielbianych seriali w naszym kraju, dzięki błyskotliwemu i inteligentnemu przedstawieniu naszych narodowych wad, ukazanych w humorystyczny sposób. Ale gdy spojrzeć na ten serial obiektywnym okiem to czasem mam wrażenie jakby twórcy serialu świetnie ukazali rzeczywiste sytuacje, które nie raz miały miejsce, zarówno w małych wioskach czy w dużych miastach. Sukces serialu sprawił, że mogliśmy zobaczyć nie tylko realia polskiej wsi i w ogóle polskiej rzeczywistości, ale również dzięki niemu mogliśmy zobaczyć prawdziwy talent aktorski osób występujących w serialu, ale również pośmiać się z przekomicznych dialogów, które zawdzięczamy scenarzystom tego serialu - Robertowi Brutterowi oraz Jerzemu Niemczukowi. Ci właśnie scenarzyści przenieśli serial na strony książkowe, dzięki czemu mamy możliwość przeczytania najśmieszniejszych scen w książce.

W pierwszym tomie książki, scenarzyści zawarli najważniejsze jak i najśmieszniejsze wątki z pierwszego sezonu. A fabuła książki zaczyna się oczywiście od przyjazdu Lucy do wsi Wilkowyje. W ów wsi znajduje się dworek po babci, która postanowiła przepisać go w spadku właśnie Lucy, mieszkańce Nowego Jorku. Amerykanka przyjeżdża do Polski by zobaczyć w jakim jest stanie dworek, by zdecydować co ma z nim dalej zrobić czy sprzedać go kupcowi, czyli miejscowemu Wójtowi, czy zostać tu na stałe i wyremontować dworek i zostać w Polsce na stałe. Wybór jest ciężki, jednak zwycięża w głównej bohaterce sentyment do rodzinnych stron oraz żal jest jej sprzedawać coś cennego po rodzinie. Decyzja o zostaniu w Wilkowyjach pociąga za sobą wiele wydarzeń, które dla bohaterki wydają się niewiarygodne, ale zaczyna coraz lepiej pojmować rzeczywistość, która zarazem jest straszna i komiczna.

Nie oglądam regularnie tego serialu, ale nie przeszkadza mi w tym, aby go uwielbiać i stwierdzić, że jest jednym z lepszych we współczesnej polskiej telewizji. Dlatego też z ciekawością zajrzałam do książki, by sprawdzić czy książka będzie równie dobra jak serial. I co? Książka choć fajna i szybko się ja czyta, to jednak ustępuje serialowi. Dlaczego? Z prostej przyczyny - ten serial to mimika twarzy i gesty aktorów, dzięki czemu zyskał taką popularność, jak również dialogi, które wypowiadane przez aktorów mają podwójną moc. A w książce, mamy tylko opis sytuacji i dialogi, które choć śmieszne i bawią w czasie czytania, to jednak czegoś brakuje w książce. Ale chociaż książka nie potrafi oddać prawdziwej siły serialu, to jednak czyta się ją łatwo, lekko i przyjemnie. Są oczywiście niektóre sceny, które najchętniej byśmy pominęli, ponieważ nie wnoszą nic do fabuły i z niecierpliwością oczekujemy, że szybko daną scenę się przeczyta. Ale jest to tylko chwilowy "przerywnik" między scenami, które bawią i śmieszą do łez, dzięki czemu nie odczuwamy, że przeczytaliśmy aż 547 stron. Książka choć z małymi wadami może się podobać, choć pewnie prawdziwi wielbiciele serialu znajdą więcej powodów do narzekania.
Ja jednak ze swej strony mogę polecić książkę, którą szybko się czyta jak również sprawia, że na naszej twarzy nie jeden raz pojawi się uśmiech. Polecam.

Książka bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi.
Książka bierze udział w wyzwaniu W 200 książek dookoła świata.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego




Tytuł: Ranczo
Miejsce i rok wydania: Kraków, 2014
Ilość stron: 547
Okładka: miękka