Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

16 maja 2026

"It Ends With Us" - Colleen Hovver


Nim sięgnęłam po książkę, obejrzałam film, który z jednej strony bardzo mi się podobał. Lecz zakulisowe rozgrywki między aktorami głównych ról nieco odebrały przyjemność z oglądania filmu. Podczas czytania książki starałam się oderwać historię literacką od tego co zaserwowali aktorzy.

Lily Bloom to kobieta, która u progu podejmowania dorosłych decyzji po skończonych studiach, dowiaduje się, że jej ojciec umiera. Jest to dla niej trudne, ponieważ obraz ojca z dzieciństwa nie jest obrazem kolorowym. Ma w pamięci wizerunek ojca, który znęcał się nad matką pod byle pretekstem i nie znał umiaru. Zaś dla świata zewnętrznego był ideałem, świetnym burmistrzem, człowiekiem sukcesu. Dlatego też Lily postanawia, że w życiu dorosłym nie popełni błędu matki i zrobi wszystko, by jej życie nie przypominało życia matki. Pragnie miłości czystej, szczerej, nie idealnej, ale takiej, w której nie będzie przemocy. Duże nadzieje wiązała z Atlasem, kolegą ze szkoły, któremu pomogła. Z wielu względów ich relacja została przerwana, a ona sama skupiła się na studiach. W dniu pogrzebu ojca poznaje mężczyznę, który jest niemal idealny - przystojny, wykształcony lekarz, który mocno przeżywa trudne przypadki, wydaje się wręcz świetnym mężczyzną do spędzenia reszty życia u jego boku. Do czasu....

"It Ends With Us" to książka, którą czyta się szybko i z wielką ochotą. Pomimo kilku ciężkich scen, czytelnik nie nudzi się w czasie czytania, nie czeka z utęsknieniem na koniec, wręcz przeciwnie - ma ochotę by książka miała jak najwięcej stron. W tej powieści można doświadczyć czym jest prawdziwa miłość, przyjaźń, empatia, radość. Ale jest w niej również wiele smutku i czuje się namacalnie przemoc, którą funduje najpierw ojciec Lily jej matce, a następnie Ryle swojej żonie. Szczególnie ostatni akt przemocy fizycznej Ryle'a względem swojej żony jest mocnym przeżyciem, co sprawia, że czytelnik ma ochotę przytulić, pomóc i pocieszyć główną bohaterkę. Pojawia się też chęć ukarania mężczyzny za to jak traktuje kogoś kogo powinien kochać i szanować. Z drugiej zaś strony bohaterka pokazuje nam, że wet za wet nie jest czymś, co powinien robić człowiek skrzywdzony. Wręcz przeciwnie, powinien podjąć takie decyzje, które z jednej strony będą dobre dla niego, ale też uświadomić i pomóc drugiej osobie w zrozumieniu, że jej zachowanie powinno ulec zmianie.

Ta książka, choć nie idealna, daje cichą nadzieję, że można przerwać krąg przemocy domowej. Nie jest to na pewno łatwe, szczególnie wtedy, gdy ofiara przemocy nie ma wsparcia ze strony bliskich i instytucji, które powinny reagować. Dlatego ta książka jest obowiązkowa nie tylko dla osób, które pragną zawalczyć o siebie, ale też dla osób, których mają bliskich doświadczających takich sytuacji. Dlaczego? Ponieważ mogą lepiej zrozumieć, że takie osoby cierpią nie tylko fizycznie, ale też psychicznie, przez co ciężko wyjść im z takich trudnych relacji. 


Tytuł: It Ends With Us
Autor: Colleen Hoover
Przekład: Anna Gralak
Wydawnictwo:  Otwarte
Miejsce i rok wydania: Kraków, 2022
Okładka: miękka
Ilość stron: 368

27 marca 2022

"Przystań dla jej serca" - Susan Anne Mason

 


Powieść ta inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami z przełomu lat 30-tych i 40-tych XX wieku w Kanadzie. Pierwowzorem głównej bohaterki jest Velma Demerson, która została aresztowana i osądzona za związek z chińskim imigrantem. Następnie została przetransportowana do Zakładu Poprawczego dla kobiet Andrew Mercera. W ośrodku tym były umieszczane kobiety, które były oskarżone też o inne przewinienia jak np. zajście w ciążę pozamałżeńską lub które w ogóle prowadziły się niemoralnie. Często zachowanie kobiet było nieakceptowane przez ich rodziny dlatego też często zdarzało się tak, że sami rodzice lub krewni zgłaszali taką kobietę policji, z obawy przed wstydem i osądem drugiego człowieka.

W takiej sytuacji znajduje się właśnie Olivia Rosetti, która zaszła w ciążę z narzeczonym, który wyjechał na front II wojny światowej. Gdy powiedziała prawdę o swoim stanie rodzicom, następnego dnia zjawiła się policja, aby kobietę zaaresztować. W Zakładzie Poprawczym spędziła ponad rok, podczas którego powiła dziecko, ale niestety dziecko zaraz po porodzie trafiło do adopcji i rodziny zastępczej. Po wyjściu z zakładu, kobieta jest zrozpaczona i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Po jakimś czasie trafia do kościoła, gdzie spotyka ją starsza kobieta, będąca wdową. Starsza Pani postanawia pomóc kobiecie i proponuje jej, aby przez kilka dni pomieszkała u niej. Olivia przyjmuje jej pomoc i tam po kilku dniach wyznaje swoją historię i co doprowadziło ją do takiej rozpaczy. Pod wpływem impulsu proponuje starszej kobiecie, aby założyły dom opieki dla samotnych matek. Starsza Pani przyjmuje propozycję i postanawiają razem rozpocząć działalność dla potrzebujących kobiet. Nie będzie to łatwe, ponieważ nie wszyscy są zadowoleni z tego pomysłu, szczególnie jeden z sąsiadów oraz handlarz nieruchomościami, który widział w tym domu atrakcyjną lokalizację i całkiem niezły zysk. Czy obydwie kobiety uchronią posiadłość oraz instytucję przed nieprzychylnymi ludźmi? I czy Olivia odnajdzie w końcu spokój i miłość? Tego dowiecie się czytając powieść Susan Anne Mason. A czy warto? Przekonacie się czytając dalej.

"Przystań dla jej serca" Susan Anne Mason to powieść nie tylko obyczajowa, ale też historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i postaciami. W książce można zobaczyć czym jest wytrwałość, cierpliwość, dobroć i hojność, które okazywane bez mrugnięcia oka, mogą po jakimś czasie zostać docenione. I nawet najtwardsze serca często zostają skruszone, gdy determinacja i wytrwałość idą w parze. Tego dowiaduję się z tej powieści, ale nie tylko tego. To powieść, która pozwala wierzyć, że nawet kiedy jest pochmurnie w końcu wyjdzie słońce. Ale nie tylko o tym jest ta książka. Bo jest to powieść o miłości, lojalności i przyjaźni, które mogą pokonać wszystko jeśli wierzysz w to co robisz i jeśli robisz to w dobrym celu. Ale nie tylko to mi się podobało w tej książce. Bo chociaż jest to zarówno literatura kobieca, to jednak nam kobietom dodaje otuchy, by wierzyć w miłość, nawet jeśli jest wiele przeszkód by kochać tą drugą osobę. 

Susan Anne Mason stworzyła niesamowite bohaterki, które musiały walczyć i pokazać, że warto iść do przodu i nie poddawać się. I chociaż autorka mogła "popsuć" tą historię poprzez wplecenie typowego "romansidła", to jednak dodatkowo wzmocniła swoją opowieść, przez co pokazuje kobietom, że warto marzyć i realizować swoje marzenia, nawet jeśli inni ich nie akceptują. A powieść jest świetnie zrealizowana zarówno pod względem technicznym jak i przemyślaną narracją, co sprawia, że nie czuje się znużenia opowieścią, zarówno o tych trudnych przeżyciach bohaterek, jak i o tych dobrych chwilach. Dlatego polecam tą książką wszystkim czytelnikom bez wyjątku, bo warto poznawać takie historie, które mogą nas zainspirować. Polecam.

Tytuł: Przystań dla jej serca
Autor: Susan Anne Mason
Tłumaczenie: Alicja Malinka
Wydawnictwo: Dreams
Miejsce i rok wydania: Rzeszów, 2021
Ilość stron: 439
Okładka: miękka

21 października 2021

"Schwytać szczęście" - Dorota Milli


Przyznam, że powieść Doroty Milli trafiła do mnie po dłuuuugich rozmyślaniach przy półce bibliotecznej. Ale w końcu wzięłam, przeczytałam po bardzo długim czasie i mogę w końcu wydać swój osąd. Ale najpierw o tym, co możemy znaleźć w powieści mojej imienniczki.

Hana Swat właśnie straciła pracę; mężczyzna, który miał ją kochać, oszukał ją i okradł i zostawił z długami, właścicielka mieszkania żąda zaległych opłat, a na domiar złego policja jej nie wierzy. Same tragedie, ale łaskawy los na jej drodze stawia dawno nie widzianą koleżankę, pod wpływem której postanawia zmienić swoje podejście do życia. Co spowoduje splot niespodziewanych wydarzeń. Znajduje nową pracę w dość nietypowy sposób, a za radą fryzjera, postanawia skontaktować się z tajemniczym mężczyzną, który może pomóc w jej problemach. I chociaż Hana bardzo stara się nie szukać nowych romansów, to niestety wokół niej wciąż pojawiają się nowi i przystojni mężczyźni, którzy nie pozwolą o sobie tak łatwo zapomnieć. Czy Hana zdecyduje się na któregoś z nich? To już musicie sami sprawdzić. A czy warto?

Zanim jednak przejdę do odpowiedzi to parę słów wstępu. Powieść Doroty Milli jest lekką, łatwą i przyjemną lekturą, od której trudno oderwać wzrok jeśli już do niej przysiądziemy i skupimy się tylko na niej. Duża w tym zasługa autorki, która pisze lekkim piórem i w dość ciekawy sposób opisuje każde wydarzenie. Dużym atutem są również bohaterowie, zarówno pierwszoplanowi, drugoplanowi oraz "statyści", a każdy z nich wnosi coś interesującego do powieści, dzięki temu trudno przejść obok nich obojętnie. Jednych się lubi, drugich nie, ale czasem rozwój sytuacji zmienia myślenie o danym bohaterze. 

Chociaż wiele sytuacji mających miejsce w tej książce jest nierealnych, to jednak śmiało przymyka się na to oko i czeka się niecierpliwie na finał, który zaskakuje bardzo pozytywnie. Bo nie ma miejsca na inne zakończenia w tego typu książkach. Ale w przeciwieństwie do innych powieści dla kobiet, tą wyjątkowo dobrze się czyta i przymyka się oko na brak realizmu i trochę słodyczy, itp. Bo autorka stara się jak najmniej stosować tej słodyczy w swojej opowieści, a skupia się na jak najciekawszym przedstawieniu fabuły, tak aby nie była za bardzo mdła. I dlatego czyta się ją dobrze i miło spędza się przy niej czas. I pozostaje tylko żal, że już nastąpił koniec, za szybko.

Książkę polecam wszystkim czytelnikom lubującym się w tego typu literaturze, ale nie tylko. Ponieważ jest to dobra książka na to, aby zyskać wiarę w dobre zakończenia nie tylko w powieściach, ale i w życiu tym bardziej realnym. 

Polecam :)

Tytuł: Schwytać szczęście
Autor: Dorota Milli
Wydawnictwo: FILIA
Miejsce i rok wydania: Poznań 2020
Ilość stron: 464
Okładka: miękka

21 czerwca 2021

"Garść miłości, okruchy szczęścia." - Katarzyna Mak


Gdyby nie wizyta w Bibliotece i brak chęci na większe poszukiwania w katalogach, nie zdecydowałabym się na poleconą przez Bibliotekarkę książkę polskiej pisarki Katarzyny Mak. Bo szczerze, jest to pierwsze moje spotkanie czytelnicze z tą autorką, więc wzięłam z ciekawości czy powieść jest faktycznie godna takich pochwał, itp.

Helena ma trzydzieści dwa lata i jest świeżo po rozwodzie. Postanawia porozmyślać nad swoim życiem i decyduje się na podróż w nieznane, a dokładnie nad morze. Jej przystankiem na chybił trafił są Międzyzdroje, w których bohaterka jest pierwszy raz w życiu. W tym mieście Helena znajduje spokój, pracę oraz mężczyznę, który dość często wpada na główną bohaterkę. Zarówno on jak i ona nie są tym zachwyceni. Tajemniczy mężczyzna okazuje się być człowiekiem majętnym oraz bawidamkiem, zmieniającym kobiety jak rękawiczki. Co powoduje u bohaterki coraz większą niechęć wobec jego osoby i jego stylu życiu. Nieoczekiwane pojawienie się matki Heleny, sprawia że Helena musi przyjąć gościnę Filipa w jego hotelu, udając pracownika tejże instytucji. Jak to wpłynie na relację między nimi? Czas pokaże. 

"Gorąca miłość, okruchy szczęścia" Katarzyny Mak to książka idealna na leniwe, letnie popołudnia. Czyta się ją szybko, a sama fabuła jest mocno wciągająca. Oczywiście nie jest to opowieść ambitna, ale w sam raz dla czytelników pragnących odpocząć od czegoś ambitniejszego. Jednym z minusów tej książki jest jej początek, który jest powolny niczym tempo żółwia. Ale po początkowym przebijaniu się przez pierwsze strony, następne czyta się niemalże błyskawicznie.
Tak jak wspomniałam na początku, nie jest to powieść ambitna, tylko coś na wzór dobrej telenoweli, gdzie dzieje się wiele i wątki bywają zagmatwane, ale jak się to wszystko wyprostuje, to nawet fajna opowieść z tego powstała. 
Najbardziej irytującym okazała się charakterystyka głównych bohaterów, czasami dialogi czy sceny erotyczne, które do złudzenia przypominały mi serię o Greyu, ale jakoś dałam radę przeczytać "to jeszcze raz". W wielu tego typu książkach miałam takie wrażenie, ale powieść Katarzyny Mak jest utworem, który mimo takich wad, jest dobrze przemyślanym dziełem. Widać tu ogromną pracę autorki, by jak najlepiej przekazać to co chciała ująć w tej powieści, która czasem bawi, czasem smuci, a czasami czytelnik czuje się zażenowany niektórymi scenami, zdaniami lub przemyśleniami głównych bohaterów. Ale wygrywa ciekawość jak to się wszystko potoczy zanim na końcu stanie się happy end, bo żaden inny koniec nie może nastąpić. 

Książkę polecam wszystkim tym, którzy poczuli już lato i wakacje również w literaturze. Bo chociaż trudno oderwać się od pasji czytania, jednak należy się nam pasjonatom książek chwile oddechu. A utwór Katarzyny Mak jest miłym letnim akcentem, w sam raz na upalne dni. 

Tytuł: Garść miłości, okruchy szczęścia
Autor: Katarzyna Mak
Wydawnictwo: Videograf
Miejsce i rok wydania:  Chorzów, 2020
Ilość stron: 432
Okładka: miękka

5 grudnia 2020

"Angielski pacjent" - Michael Ondaatje

 



Dobrych kilka lat temu obejrzałam film pt.: "Angielski pacjent" z Ralphem Fiennesem w roli głównej. Zachwyciłam się filmową wizją pacjenta, który wspomina swoje życie i swoją miłość sprzed wypadku. Oczywiście wiedziałam, że film powstał na podstawie książki, ale jakoś długo nie potrafiłam się przemóc, by w końcu sięgnąć po owe dzieło literackie.


Jak już wspomniałam wyżej, książka Michaela Ondaatje opowiada o mężczyźnie, który zostaje ranny w czasie drugiej wojny światowej i trafia jako pacjent do wojskowego szpitala. Tam trafia na młodą pielęgniarkę, która decyduje by z poranionym mężczyzną pozostać we włoskim zamku, zamienionym na wojskowy szpital. W opuszczonym zamku zarówno pielęgniarka jak i pacjent wspominają swoje dawne demony oraz życie przed wojną. Z czasem do ich towarzystwa dołącza jeszcze dwóch mężczyzn, którzy podobnie jako oni, wspominają swoją przeszłość, by móc lepiej żyć w teraźniejszości i w przyszłości.

Z wielkim niepokojem zabierałam się za tę lekturę, ponieważ zawsze czuję lekkie zdenerwowanie gdy zaczytuję się w książce, gdy już dawno obejrzałam film. W przeważającej większości to jednak książki zawsze górowały and filmem, nawet tym dobrze zrealizowanym. "Angielski pacjent" jest książką na pewno inspirującą, podejmującą wiele ciekawych historii i tematów dotyczących II wojny światowej. Chociaż historia skupia się wokół pacjenta, to można odnieść wrażenie, że wokół niego dzieją się również ciekawe wydarzenia, zarówno te zabawne, interesujące, ale również takie, które kryją w sobie wiele smutków, upokorzeń, tajemnic, które nigdy nie powinny być ujawnione. Pacjent został w jakiś sposób zmuszony do "założenia maski" jako Anglik, którym nigdy nie był, a to osoby towarzyszące mu w zamku, z chęcią chociaż często nieświadomie, przybierają maski, które z czasem zdejmą i zdradzą tajemnice. Tak samo jak i pacjent, który bardzo powoli opowiada swoją historię. W tej historii nie ma wygranych i przegranych, jest tylko nadzieja na lepsze jutro i lepsze poznanie swojego ja. 

W porównaniu z filmem, w książce wątek miłości nie został tak wyeksponowany, ale miłość - ta w swoim pięknym i szalonym stylu, ma tu swoje miejsce i po cichu, z drugiego planu rozdaje karty. Tutaj ważniejsze są działanie oraz jakim człowiekiem czyni nas wojna oraz spotkania z drugim człowiekiem. Co z jednej strony jest ciekawe, ale z drugiej strony film niestety skrzywił mój obraz wyobrażeń na temat książki. O ile w filmie wątek pacjenta, jego miłości i wspomnień jest silnie zaakcentowana, to w książce jest bardziej drugoplanową postacią i to inni skupiają na siebie uwagę. Przez co jestem rozczarowana, ale rozumiem, że scenarzyści filmu musieli zaakcentować ten wątek a inni bohaterowie stali się statystami dla niego - nie licząc pielęgniarki. Dlatego książka mną nie zachwyciła a i sami bohaterowie nie są tak wyraziści jak się spodziewałam. Stali się tylko statystami w tej opowieści. A i sama narracja jak i opowieść w pewnym momencie stała się dla mnie za długa i monotonna, co sprawiło, że nie mogłam się doczekać końca powieści, mocno "tupiąc nogami" by w końcu się skończyła. No i w końcu się skończyła...

Tytuł: Angielski pacjent
Autor:  Michael Ondaatje
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2018
Ilość stron: 335
Okładka: miękka

26 lipca 2020

Światło między oceanami - M.L. Stedman


Gdyby nie premiera filmu, nigdy nie miałabym okazji usłyszeć o tej książce i nie zobaczyć jej w kiosku. Sprowokowano do kupienia, stała w mojej kolekcji dłuższy czas, ale do rzeczy....

Jest rok 1920, czyli niedługo po zakończeniu I wojny światowej, w której uczestniczyli również australijscy żołnierze. Tom Sherbourne, powraca do kraju jako weteran, który widział wielu umierających kolegów, a on sam nie potrafi zapomnieć koszmarów wojennych. Zatrudnia się jako latarnik i dostaje pracę na jednej z wysp, na której troszczy się o latarnię oświetlającą drogę podróżnym. Zanim jednak wyjeżdża na wyspę poznaje uroczą dziewczynę, która w późniejszym czasie zostaje jego żoną i oboje mieszkają na wysepce Janus Rock. Niestety nie mogą mieć dzieci, jednak pewnego dnia do wyspy przybija łódź, w której jest martwy mężczyzna oraz płaczące niemowlę...

W tej książce można znaleźć wszystko - poprzez piękne opisy przyrody, opowieść o miłości dwojga ludzi, oraz miłość rodziców do dziecka. Ale znajdziemy również opisy smutnych wydarzeń, emocji i decyzji, które mają negatywny wpływ na wielu ludzi, którzy chociaż kochają, to jednak złe podjęte decyzje wpływają na relacje między osobami. Z jednej strony  życzymy Tomowi i Isabelle, by ułożyło im się jak najlepiej, z drugiej strony rozumie się rozterki Toma wątpiącego w podejmowane przez siebie decyzję oraz jego żony. Z jednej strony wiemy, że to co robi Isabelle jest straszne, ale z drugiej strony należy zrozumieć i jej uczucia. Tutaj nic nie jest pewne na sto procent. Każdy ma swoją rację, która kierowana jest miłością, która czasami zaślepia rozsądek. Cokolwiek sądzimy o wszystkich bohaterach, to  musimy zrozumieć ich uczucia, które nimi kierują i bez których nie byłoby tego całego zamieszania.

Sama książka jest cudowna, dobrze napisana i są świetnie wykreowane postacie. Na szczególną uwagę zasługują wątki psychologiczne, jak również opisy rozmyślań bohaterów i ich rozterek. Znając myśli i postępowanie postaci, to niektórych lubimy mniej lub bardziej, a na dużą uwagę i sympatię zasługuje główny bohater, czyli Tom Sherbourne. I szczerze to chyba jedna z nielicznych postaci, którą lubi się w tej historii. Poza tym sama opowieść jest dużym plusem, ponieważ jest dobrze przemyślana i wykreowana, i dzięki temu książkę czyta się dobrze, wciąż myśląc o postępowaniu tego czy tego bohatera. Ale nie tylko rozmyślania o postępowaniu danej postaci pozostaje z nami na długo, lecz sama historia, która nie kończy się happy endem. Lecz jej zakończenie daje nadzieję, na lepsze chwile.

Książkę polecam wszystkim miłośnikom literatury obyczajowej, ale i wszystkim czytelnikom szukającym czegoś poruszającego na letnie wieczory.

Tytuł: Światło między oceanami
Autor: M.L. Stedman
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Wydanie: IX
Okładka: miękka
Fakt bestseller

24 lipca 2019

"Mister" - E.L. James


E.L. James serwuje nam kolejną książkę o miłości, gdzie tym razem seks jest zepchnięty na boczne tory, a fabuła skupiona jest na typowym romansie.

Autorka powieści zabiera nas w malownicze krajobrazy Albanii, Kornwalii w Wielkiej Brytanii, no i oczywiście w wielkiej metropolii czyli w Londynie. Alessia Demachi jest Albanką, która pracuje w Londynie jako sprzątaczka, m.in. u hrabi Maxima Trevelyana, który musi zmierzyć się z nowymi obowiązkami po śmierci swojego starszego brata Kita. Wraz z jego śmiercią młodszy brat dziedziczy majątek a co za tym idzie tytuły szlacheckie, których z początku nie potrafi zaakceptować. Maxim jest również playboyem, jednak nie potrafi zahamować swoich nowo budzących się uczuć do Alessi, która również jest pod jego urokiem. Lecz jej kraj i jego kultura nie zapominają tak łatwo o głównej bohaterce, która stała się ofiarą handlu ludźmi...

Przyznam, że sama powieść jest dobrze napisana, niektóre szczegóły mogłyby być dopracowane, ale świetnie się czyta powieść E.L. James. Autorka poprawiła swoją stylistykę jak i dopracowała dialogi między bohaterami. Można doszukać się kilku powtórzeń, ale jest ich nie wiele. Niestety czytając książkę "Mister" szukałam w niej podobieństw do serii Greya, co z początku mnie samą irytowało. Ale z drugiej strony nie będę oszukiwać, że biorąc do ręki książkę tejże autorki to będę szukała podobieństw do jej debiutu. Oczywiście można znaleźć w niej niektóre zaczerpnięte zdania czy wypowiedzi z Greya, ale są w dobrze wkomponowane w fabułę powieści. Zaś co do samych bohaterów to pozytywnie mnie zaskoczyli, są dobrze wykreowani, są wyraziści, czasami drażnią, czasami ich się lubi, czasami się ich kocha. Są to typowi ludzie, których można spotkać na każdym kroku, w każdym mieście. Oczywiście jak w każdej romantycznej powieści, niektóre ich zachowania są przesłodzone, ale jest to dozowane w odpowiedniej ilości, by czytelnik się nie przesłodził. I jak w każdej tego typu opowieści, główni bohaterowie muszą mieć przeszkody ku swojemu szczęściu. Ale nic więcej nie piszę na ten temat, musicie się sami przekonać. A czy warto, skoro JEST to powieść E.L. James? Oczywiście, że tak, ponieważ jak wspominałam powyżej jest to książka dobrze napisana, którą czyta się szybko i przyjemnie, gdzie autorka postawiła na romantyzm a nie erotykę. 

Polecam książkę wszystkim fanom twórczości E.L. James, ale przede wszystkim romantykom, którzy lubią czytać tego typu literaturę, ale też tym, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z romansem ;)

Tytuł: Mister
Autorka: E.L. James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice, 2019
Ilość stron: 574
Okładka: miękka

3 lipca 2019

"Wrócić do siebie" - Zuzanna Marczyńska


Przyznam, że z lekkim niepokojem biorę do ręki książki debiutujących polskich autorek. Często dobrze zapowiadająca się książka kończy się moim rozczarowaniem i obietnicą, że to już ostatni raz. Lecz zawsze mam nadzieję...

Ale do sedna. Bohaterami powieści Zuzanny Marczyńskiej są Birk, Rianna i Locke - trzy osoby, które z pozoru dużo dzieli: pochodzenie, majętność, wykształcenie, zawody. Dzieli ich wszystko, ale w pewnym momencie ich drogi się łączą i wbrew pozorom nie tak łatwo zerwać więź, która przeplata się między ów trójką. Z czasem relacje ich łączące prowadzą do trudnych i napiętych sytuacji, które wywołają niemiłe sytuacji, wręcz konflikty przed którymi w pewnym momencie nie da się uciec. 

I tym razem nadzieja mnie nie zawiodła, ponieważ książka Zuzanny Marczyńskiej jest książką dojrzałą, dobrze rozbudowaną, z bohaterami charakterystycznymi, którzy czasem irytują wręcz wkurzają, a czasem ich lubisz mniej lub bardziej. Mimo że akcja książki rozgrywa się na ponad 650 stronach, to czytelnik nie odczuwa tego, wręcz przeciwnie, zdaje się, że książka za szybko się kończy. Są oczywiście momenty, sytuacje, dialogi, które wydają się niepotrzebne, lecz dają odpocząć od głównego wątku i pozwalają zastanowić się co tak naprawdę sądzi się o książce i o jej bohaterach. Wbrew pozorom nie jest to łatwa, lekka i przyjemna lektura, ponieważ mamy tu bohaterów, którzy muszą walczyć ze swoją przeszłością i teraźniejszością, by w bliższej i dalekiej przyszłości móc lepiej funkcjonować w otaczającym świecie i wśród ludzi.  

Dużym atutem książki jest umiejscowienie akcji na terenie USA. Ponieważ odczuwa się tu amerykańskie obycie, myślenie, mówienie, co dzięki czemu nie odbieramy tej książki jako czegoś bardziej oficjalnego. Tutaj jest luz, który tak lubię w książkach. Oczywiście jest to luz dopracowany, gdzie rzadko znajdują się błędy stylistyczne i językowe, a sama fabuła jest bardzo dobrze dopracowana i przemyślana. 

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Lucky

Tytuł: Wrócić do siebie
Autor: Zuzanna Marczyńska
Wydawnictwo: Lucky
Miejsce i rok wydania: Radom, 2019
Ilość stron:  656
Okładka: miękka

9 września 2018

"Niewierność" - Charles Dubow


"Harry Winslow i jego żona Madelaine to królowie życia. Oboje piękni, bogaci, ciągle jeszcze młodzi. On jest pisarzem, który zdobywa coraz większe uznanie, ona jego wierną akolitką, a przy tym mądrą i czułą żoną. Mają liczne grono przyjaciół i letni dom, który przyciąga jak magnes niepowtarzalną atmosferą. Nagle w ich życie wkracza Claire - młoda, interesująca dziewczyna, która prędko ulega magii Winslowów. Narratorem powieści jest, podobnie jak w "Wielkim Gatsbym", wierny przyjaciel rodziny." @

Książka Charlesa Dubowa pt.: "Niewierność" jest jego debiutem literackim i bodajże jedyną w jego twórczości. Ale jak na debiut muszę przyznać, iż książkę czytało mi się bardzo dobrze, a dużą zasługą jest fabuła książki, która przenika w czytelnika mocno. Chociaż jest to powieść obyczajowa, nie ma tu mowy o nudzie, a każdy opis sytuacji jak i dialogi są prowadzone w subtelny, delikatny i elegancki sposób, powodując u czytelnika dreszcz emocji, po którym ciężko przejść do porządku dziennego. Duża w tym zasługa wyboru sposobu narracji, ponieważ autor zdecydował się, by historię opowiedzieć z perspektywy przyjaciela rodziny - Waltera. 

Chociaż stara się być obiektywnym obserwatorem i narratorem, to trudno nie zauważyć jak wielkim szacunkiem oraz miłością darzy Madelaine, którą zna od wczesnych lat swojej młodości. To dzięki niej Walter dba o rodzinę Winslowów przez te wszystkie lata, ale i potem gdy już Oni nie żyją, stara się dbać o ich dobre imię i ich dobra materialne. Nie jest mu łatwo, ale wie że tak musi i robi to chętnie, starając się nie oceniać postępowania obojga jak i Claire. Jednak trudno mu ukryć swoje oburzenie (jak i czytelnikowi, który myśli podobnie jak Walter), gdy Claire w czasie ich rozmowy przyznaje się, iż nie czuje się winna czy współodpowiedzialna za romans z Harrym i dalsze jego konsekwencje. Jeśli chodzi o moje zdanie, co do niewierności i zdrady, to każda strona ponosi mniejszą lub większą odpowiedzialność. Dlatego Claire odbieram jako bardzo negatywną osobę i złą, nawet bardziej niż Harry'ego. I nic nie tłumaczy jej zachowania, nawet przyznanie się Maddy do zdrady czy uświadomienie sobie, że nie warto wchodzić w czyjeś kalosze.

Książkę polecam, ponieważ z każdą stroną czytelnik coraz bardziej czuje się kuszony przez opowieść. A gdy już przeczyta ostatnią stronę i słowo to będzie mu szkoda nie tylko rodziny Winslowów, ale także ich przyjaciela Waltera, oraz tego że książka musiała mieć takie zakończenie jakie miała. Ale z drugiej czy można wyobrazić sobie inne w tej powieści? Raczej nie... 

Polecam.

@ Opis z okładki książki

Tytuł: Niewierność
Autor: Charles Dubow
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko - Kołodzińska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Miejsce i rok wydania: Poznań, 2013
Ilość stron: 376
Okładka: miękka

24 lutego 2018

"Mroczniej" - E L James


Całkiem niespodziewanie stałam się właścicielką owej książki, co sprawiło że szybko stałam się jej czytelnikiem. Oczywiście nie spodziewałam się, że autorka i w nowej części zabłyśnie swoim warsztatem mając na uwadze poprzednie części oraz to, iż wraz z nową serii poprawi swoje pióro. Lecz wraz z przeczytaniem "Greya", stało się oczywiste, że E.L. James nie potrafiła odnaleźć się jako pisarka, przynajmniej pod kątem technicznym. Ale wracajmy do książki pt.: "Mroczniej"...


Christian Grey pragnie odzyskać Anastasię Steele i zrobi wszystko by tak się stało. Zdaje sobie sprawę jak bardzo Ją kocha a rozstanie tylko pomogło mu zrozumieć, że Ana jest dla niego ważna. Ponieważ tylko przy niej czuje że zaczyna żyć, że zaczyna dojrzewać do tego by mieć w końcu zwykły, waniliowy związek. Pragnie zerwać ze swoim dotychczasowym życiem, ale przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć za sprawą byłych kochanek, a dokładniej byłych uległych. To one sprawiają, że Ana nie do końca jest pewna czy chce być w związku z Christianem. Co prawda nie wyobraża sobie życia bez ukochanego, ale Jego przeszłość pozwala jej na nowo spojrzeć na ich związek. Miłość jednak zwycięża....

Ale również książka z serii o Christianie Greyu i Anastasii Steele ma się lepiej w porównaniu do poprzednich części. Autorka książki w końcu na poważnie wzięła sobie do serca uwagi czytelników i powstała dzięki temu przyzwoita opowieść. Oczywiście E.L. James nie uniknęła powtórki z rozrywki i popełniła kilka rażących błędów. A dokładnie - nomen omen - zdarzały jej się powtórzenia narracji czy dialogów, które widoczne były szczególnie pod koniec powieści. Na plus jednak jest to, że zostały lepiej skonstruowane dialogi i opisy sytuacji, a główny bohater przestał być maniakiem seksualnym w swojej wyobraźni. Lecz stał się tym kim powinien być w opisach autorki i recenzentów, czyli inteligentnym i przedsiębiorczym facetem, który pod skorupą twardego i zamkniętego mężczyzny jest wrażliwym człowiekiem. Na plus jest również to, że polskie tłumaczenie chętniej ukazuje wulgarny język na opisanie niektórych sytuacji obyczajowych i seksualnych. 

Pierwsza seria autorstwa E.L. James widziana oczami Anastasii, gdyby była napisana na takim samym poziomie jak "Mroczniej", to zostałaby pozytywniej przyjęta. Na pewno nie miałaby tylu przeciwników, ale z drugiej strony czy byłaby tak samo popularna gdyby nie mówiło i pisało się o niej tyle? Czy wtedy powstałyby filmy na podstawie trylogii? Kto wie... Jednak poprzednia seria miała swój urok i mimo wielu wpadek bardzo ją polubiłam. Obecna seria jest lepiej napisana, ma ciekawsze spojrzenie na niektóre sytuacje i lepiej odbiera się głównego bohatera. W książce "Mroczniej", w porównaniu do "Greya", jest wiele scen ukazujących relacje Christiana z jego rodziną, pracownikami, z Eleną i więcej skupia się na pracy, dzięki czemu lepiej rozumiemy jego postępowanie i reakcje na zachowania Any Steele. Jego myśli i działania nie skupiają się wokół seksu, lecz na rozwijającym się uczuciem do Anastasii. Oraz strachu czy jego mroczna przeszłość i jego potrzeby seksualne nie wpłyną negatywnie na ich rozwijający się związek. Dlatego "Mroczniej" czytało się lekko i miło i aż szkoda było rozstawać się z bohaterami. Jednak przed nami, mam nadzieję, ostatnia część opowiadająca o perypetiach Christiana Greya i Anastasii Steele, z którymi mimo wszystko rozstaniemy się na zawsze. 

Książkę polecam wszystkim czytelnikom, zarówno fanom i hejterom całej serii by mogli przekonać się jak dobrą książką jest "Mroczniej" E.L. James

Polecam.

Tytuł: Mroczniej
Autor: E.L. James
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice
Ilość stron: 686
Okładka: miękka

6 stycznia 2018

"Majorka w Niebieskich Migdałach" - Anna Klara Majewska


To już trzecia część traktująca o Magdzie i jej perypetiach miłosnych, rodzinnych i zawodowych na tle pięknych majorkańskich pejzaży.

Magda to kobieta spełniona, chociaż już dawno po czterdziestce. Ma kochającego męża, wspaniałą córeczkę oraz fajną pracę. Niby fajnie, ale inni członkowie rodziny nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jej syn z poprzedniego małżeństwa działa w niezbyt ciekawym stowarzyszeniu, zaś jej brat popada w coraz większe smutki z powodu braku miłości, co sprawia że popełnia coraz gorsze wpadki. Jednak to nic w porównaniu z jej matką, która okazała się pisarką tanich romansów, a jej ostatnia książka jest - wypisz wymaluj - odzwierciedleniem życia Magdy. Z tego to powodu oskarża swego męża o romans, a po awanturze zabiera córkę na Majorkę. Tam główna bohaterka odżywa i wreszcie czuje się jak u siebie i szczęśliwa. Oraz za sprawą pewnego mężczyzny znów czuje się atrakcyjna...

"Majorka w Niebieskich Migdałach" to lektura lekka, miła i szybka. Na próżno szukać w tej książce poważnych tematów, jak i poważnych i sztywnych ludzi. Jest wręcz odwrotnie. Ponieważ można tu znaleźć bohaterów, których się lubi od pierwszego wejrzenia, tzn. zaczytania; ale są i też tacy, którzy irytują wręcz najchętniej wyeliminowało by się ich z fabuły. Lecz dzięki różnorakim postaciom w tej powieści, otrzymujemy wielobarwną historię, która czasem bawi, czasem smuci, ale też i denerwuje. Dlatego też w trakcie czytania nie jest nudno, ale fajnie. Przez co z trudem czytelnik rozstaje się z książką. Fabuła powieści jest prosta, nie ma nic co kazałoby wiele się nad nią zastanawiać. Jedynie nad tym: kiedy i jak główna bohaterka w końcu zrozumie swoje błędy i będzie chciała wyprostować swoje zawiłe życie. 

"Majorka w Niebieskich Migdałach" to trzeci tom opowiadający o losach Magdy, ale zdecydowanie najlepszy z całej książki. Nie trudno zauważyć, że wraz z kolejnymi częściami Anna Klara Majewska rozwijała się jako pisarka. Poprawił się styl jak i umiejętność prowadzenia fabuły. Tu w trzecim tomie, w przeciwieństwie do pierwszego, bardzo chciało się poznawać kolejne szalone przygody głównej bohaterki oraz jej rodziny i przyjaciół. kolejnym plusem jest opis Majorki, która nawet na przełomie grudnia i stycznia jest rajem, ale też idealnym tłem dla powieści Anny Klary Majewskiej. 

Książkę jak najbardziej polecam. 

Powieść Anny Klary Majewskiej przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wielka Litera.

Tytuł: Majorka w Niebieskich Migdałach
Autor: Anna Klara Majewska
Wydawnictwo: Wielka Litera
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Ilość stron: 320
Okładka: miękka

19 grudnia 2017

"Na pokuszenie" - Thomas Cullinan


Czas wojny secesyjnej to trudny czas zwłaszcza dla kobiet, które pozostawione same muszą borykać się samodzielnie ze swoimi problemami. Tu nie ma miejsca na sentymenty, ckliwe wspomnienia czy chwile słabości. 

Tak też jest w pensji dla dziewcząt prowadzonej na Południu przez siostry Marthę i Harriet Farnsworth. Obie panie starają się jak najlepiej wpoić naukę i zasady typowe dla dziewcząt z Południa. Nie jest to łatwe przy piątce uczennic, które dzieli wiele: charakter, wiek, zamożność oraz pochodzenie. Między dziewczętami toczy się cicha rywalizacja, którą stara się gasić starsza siostra Farnsworth - Martha. Jednak gdy pewnego dnia jedna z pensjonariuszek - Amelia Dabney - przyprowadza do domu rannego żołnierza Unii - Johna McBurneya - rywalizacja przybiera na sile i trudno ją już zdławić. Ponieważ każda bez wyjątku - uczennica czy nauczycielka, pragnie zdobyć względy u młodego kaprala. Czy któraś będzie potrafiła zdobyć uznanie McBurneya na wyłączność? Czas, a raczej czytanie pokaże...

Książka Thomasa Cullina "Na pokuszenie" to ciekawy obraz ludzkiej (bardziej kobiecej) psychiki na tle militarnych działań w czasie wojny secesyjnej. W powieści autor prowadzi powolną i dokładną narrację akcji, co sprawia że czytelnik może delektować się tym, co nam proponuje. A proponuje ciekawą i pełną intryg historię, która do końca będzie trzymać w napięciu. Ale zanim to nastąpi, poznamy całą opowieść z perspektywy ośmiu kobiet i dziewcząt, które ze względu na zawieruchę wojenną, muszą trzymać się razem w szkole prowadzonej przez siostry Farnsworth. 

Sposób narracji dostosowany jest zarówno do wieku, charakteru jak i poziomu wykształcenie każdej z osób opowiadającej historię. Dzięki czemu otrzymujemy obraz mniej lub bardziej wyrazisty. Każda z bohaterek ma swoje plany względem osoby Johna McBurneya i każda jest zazdrosna o drugą, gdy ten poświęci którejś o wiele więcej uwagi. Co przyczynia się do coraz większej rywalizacji, a w sumie do kolejnego uszczerbku zdrowia młodego żołnierza. Po tym zdarzeniu współzawodnictwo urasta do otwartego konfliktu zarówno między samymi kobietami, jak i między nimi a kapralem McBurneyem. Nie ma tu już miejsca na utarte i nudne ścieżki, a sytuacja z dnia na dzień zmienia się jak w kalejdoskopie, gdzie nie ma szans na moralne i uczciwe zachowania, które mogą zrodzić zbrodnicze plany. 

"Na pokuszenie" jest książką pełną pasji, namiętności, pozytywnych i negatywnych emocji, które prowadzą do mniej lub bardziej ciekawych wydarzeń. Wydarzeń, które sprawią, że słabe kobiety potrafią stać się silne pod pozorem bezsilności. I za to można polubić książkę, którą niestety chwilami czyta się powoli, żmudnie, a czasami ma się ochotę rzucić ją w odległy kąt. Jednak jako całość prezentuje wysoki poziom. Ale również przedstawia całkiem ciekawy portret kobiet, które skłócone między sobą, potrafią znaleźć wspólne rozwiązanie na trudne czasy. I za tą siłę można je polubić.

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy.

Autor: Thomas Cullinan
Tytuł: Na pokuszenie
Wydawnictwo: Marginesy
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Ilość stron: 344
Okładka: miękka

1 października 2017

"Tylko Cross" - Sylvia Day


Piąta i ostatnia część serii Crossfire, która zyskała ogromną popularność, co przełożyło się na listy bestsellerów i na sukces finansowy. I co tu będę ukrywać: była/jest największym rywalem serii o Christianie Greyu wśród literatury erotycznej ;)

Gideon i Eva są po sekretnym ślubie i przygotowują się do oficjalnego, na który zapraszają swoje rodziny i najbliższych przyjaciół. Ale byłe sympatie Crossa wciąż chcą zwrócić na siebie Jego uwagę i nie cofną się przed niczym, aby zakłócić oficjalną ceremonię zaślubin. Ale nie tylko naciski z zewnątrz są trudnością dla związku Evy i Gideona - również oni sami muszą rozliczyć się ze swoimi demonami z przeszłości, z którymi już coraz lepiej sobie radzą i jest nadzieja by wszystko się ułożyło. Tym bardziej, że oboje są coraz pewniejsi swojej miłości oraz zaufania, którym się obdarzyli. I na każdym kroku chcą udowodnić to całemu światu. Lecz zanim dojdzie do ślubu wydarzy się tragedia, która jeszcze bardziej umocni miłość pary...

Jakie to szczęście, że to już ostatnia część tejże serii, która ukazuje wspaniałą miłość na tle wielu erotycznych scen pary. Co prawda, muszę przyznać że ostatnia część pod wieloma względami bardzo mi się podobała, to jednak wciąż mam o niej negatywne zdanie jako o całości. Oczywiście książka jest napisana świetnie, autorka bardzo starannie opisuje świat, który stworzyła, a i dialogi pod względem technicznym są bardzo dobre. Sceny seksu czyta się z wypiekami na twarzy, a i całość jako treść wypada sensownie. Ale... No właśnie ale!!!! Jak dla mnie jest to świat płytki, odległy, w którym nie potrafiłabym się odnaleźć. A i sami bohaterowie są nieskazitelni jak z oper mydlanych, co trochę śmieszy, wręcz można wybuchnąć śmiechem jacy to oni słodcy, eleganccy, nietuzinkowi, ubrani idealnie, ciała niczym lalki barbie. A ich świat wewnętrzny jest tak bogaty jak konto żebraka. Wszystko to wydaje się nazbyt infantylne, wręcz groteskowe, ale gdyby nie czytało się tego szybko i z lekkim  zaciekawieniem, to dawno bym tę książkę rzuciła w cho...  No dokładnie... Nie ukrywajmy: książka bardziej nastawiona na ukazanie treści erotycznej niż rys psychologiczny fabuły jak i samych bohaterów, lecz i od tego Sylvia Day nie ucieka.

Jeśli jednak porównać do wcześniejszych części to ta piąta wydaje się najlepsza, a przynajmniej najmniej rażąca jest ta płytkość samych bohaterów jak i samej treści. Ale można było śmiało skrócić niektóre wątki, które nie wiele wnoszą do całości, a wiele z nich mogło być wcześniej wyjaśnionych. Autorka wyjaśnia wiele spraw, ale pozostawia takie, których można się domyślać. Co może działać i na plus - żeby czytelnicy mogli sami rozmyślać nad tym, ale może stanowić pewien minus, bo niektóre wątki mogły być lepiej wyjaśnione. Historia jako całość kończy się wedle przewidywań, ale można było coś jeszcze dodać. 


Książkę trudno mu polecić, ale fani serii Crossfire na pewno nie będą rozczarowani. 

Tytuł: Tylko Cross
Autorka: Sylvia Day
Wydawnictwo: Wielka Litera
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2016
Ilość stron: 472
Okładka: miękka

23 sierpnia 2017

"Przyrodni brat" - Penelope Ward


Planując czytanie książki Penelope Ward "Przyrodni brat" miałam przed oczami opowieść idealną na lato, gdzie historia nie będzie aż za bardzo ambitna, wręcz mdła i nijaka, ale dająca się przeczytać w trakcie wakacji. Wielkie więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że opowiedziana przez autorkę historia ma się nijak do moich wyobrażeń....

Przez najbliższy rok w domu Grety i jej rodziców, ma zamieszkać syn jej ojczyma - Elec. Główna bohaterka jest równie mocno podekscytowana tym faktem, jak i zdenerwowana, bo nie wiedziała kompletnie nic o swoim przyrodnim bracie. Na początku ich relacje nie są zbyt miłe, lecz z czasem oboje stają się sobie bliscy, wręcz aż za bardzo bliscy. Po spędzeniu namiętnej nocy, Elec wraca do swojej matki, do Los Angeles, by przez następnych kilka lat nie mieć ze sobą kontaktu, by spróbować o sobie zapomnieć. Śmierć ojca Eleca powoduje spotkanie obojga, które uświadamia im, że uczucia wcale nie umarły  - przeciwnie. Rozłąka jeszcze tylko wzmocniła ich więź...

Cóż mogę napisać... Historia opowiedziana przez pisarkę Penelope Ward w powieści "Przyrodni brat" pochłonęła mnie całkowicie, sprawiając że przeczytałam ją w ciągu kilku dni bez jakiegokolwiek marudzenia. To była dla mnie wielka uczta czytelnicza, tak jak dla Grety czytanie książek Eleca, szczególnie tej biograficznej, w której opowiedział głównie o swoich uczuciach do niej. Dlatego też gdy skończyłam czytać, musiałam uświadomić sobie, że czytałam książkę, o której na pewno będę długo pamiętać. Dlaczego? Duża w tym zasługa autorki, która stworzyła bohaterów dających się polubić od pierwszego zaczytania. Ale również prowadziła narrację w taki sposób, iż miało się wrażenie, że wszystko dzieje się tuż obok nas, wręcz jesteśmy naocznymi i niemymi świadkami toczących się wydarzeń. Oraz dzięki temu, że nie jest to lukrowana bajka, gdzie wszystko jest cukierkowe, różowe i sielankowe, ale jest to obraz gdzie przeplatają się nawzajem barwy ciepłe oraz te zimne, by na końcu wręcz były "gorące"... Bohaterowie po wielu rozterkach rozumieją, że cokolwiek by nie zrobili, mogą skrzywdzić zarówno i siebie i inne osoby, szczególnie aktualną dziewczynę Eleca. Lecz im bardziej by odsuwali się od siebie, to tym bardziej ranili by innych. 

Penelope Ward stworzyła historię mocną i delikatną, pełną smutku i radości, walki i całkowitego poddania się, gdzie nie ma łatwych wyborów, a nieumiejętne decydowanie może sprawić wiele bólu i cierpienia. Tu nie ma prostej drogi, jest za to kręta, pełna dziur i kamieni, o które można się przewrócić. Dzięki temu, dokonanie właściwego wyboru i podążanie za głosem serca przynosi pożądane rezultaty, ale pozostaje w świadomości wszystko to co się poświęciło i co utraciło, by później lepiej smakować radość i miłość. 

Jednym z niewielkich minusów owej książki jest okładka, która daje mylne wyobrażenie o opowieści, co potem mocno koliguje się z treścią w trakcie czytania. Bo jakże tak nieco infantylny obraz może nie mieć wiele wspólnego z tym, co jest w środku???? A może odwrotnie: jak tak wspaniała powieść może mieć coś wspólnego z tak nieciekawą okładką??? To chyba jeden jedyny minus najbardziej rzucający się w oczy, a o innych minusach łatwo się zapomina :)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion

Tytuł: Przyrodni brat
Autor: Penelope Ward
Wydawnictwo: Editio
Miejsce i rok wydania: Gliwice, 2017
Ilość stron: 272
Okładka: miękka
Wydanie: pierwsze

20 sierpnia 2017

"Malowanki na szkle" - Beata Gołembiowska


To drugie moje spotkanie z twórczością Beaty Gołembiowskiej i bardzo jestem szczęśliwa, iż mogłam znów znaleźć się w świecie stworzonym przez pisarkę.

"Malowanki na szkle" to splot wydarzeń kilku kobiet, których przeszłość, teraźniejszość i przyszłość wzajemnie się przeplatają, a smutki i radości nie omijają żadnej z nich. Jola, Hela, Michalina, Wanda - one wiedzą co to ból straty ukochanej, prawdziwej miłości, którą często upychają w ciemny kąt, by zapomnieć. Niektóre z nich na zawsze zrezygnują z prawdziwej miłości, niektóre będą musiały walczyć o nią z wieloma trudnościami. Lecz przyjaźń i wielka wytrwałość pokona wszystko...

Im bardziej czytelnik zagłębia się w świat "Malowanek ze szkła" tym bardziej pragnie znaleźć się w tym świecie: świecie malowniczym, artystycznym, ale i pełnym trudów i miłości, pasji i zapomnienia. Nie ma tu młodzieńczej miłości, lecz jest ona  dojrzała, która musi sprostać wielu problemom, co przyczynia się do tego, iż nieraz bohaterki rezygnują z miłości, czyniąc je często nieczułymi, obojętnymi na drugiego człowieka. A jeśli wybiorą miłość, to wtedy miłość staje się piękniejsza, potrafiąca góry przenosić, ale też uczy szacunku do drugiego człowieka. Wszystko to sprawia, że kibicujemy bohaterkom w ich walce, ich trudnościach do spełnienia marzeń o prawdziwej, tej jedynej miłości. 

A wszystko to w tle zakopiańskiego krajobrazu, który jest impulsem do przemyśleń i działań bohaterek, które pokochają ów klimat od pierwszego spojrzenia :) A do tego jeszcze dodać obrazy, nie tylko te z płótna, ale właśnie malowane na szkle, które tylko uzupełniają opowieść o ważne symbole i wydarzenia. To one, nieświadome swoich walorów, wprawiają wydarzenia w ruch... 

Beata Gołembiowska stworzyła książkę, ale też i obrazy osób i wydarzeń, którym trudno się oprzeć, chociaż nieraz narracja wydaje nam się leniwa, wręcz monotonna. Jednak jeśli dobrze się wczytamy to mamy wrażenie, że przenosimy się w te obrazy: pełne uroku, radości, smutków i miłości, które przecież tak często towarzyszą nam w codziennym życiu. I trudno nam oprzeć się wrażeniu, że przecież takie sytuacje mogą wydarzyć się tuż obok nas....

Książkę jak najbardziej polecam, zarówno tym młodszym jak i starszym czytelnikom, którzy wciąż szukają tej jedynej miłości...

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Beaty Gołembiowskiej

Tytuł: Malowanki na szkle
Autor: Beata Gołembiowska
Wydawnictwo: Comm
Miejsce i rok wydania: Poznań, 2014
Ilość stron: 300
Okładka: miękka
Wydanie: pierwsze