Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

"Nóż" - Jo Nesbo

Harry Hole jest jednym z moich ulubionych bohaterów literackich, a dodać jeszcze do tego, że jest bohaterem literatury kryminalnej, to tym bardziej nie można przejść obojętnie wobec niego.

Harry Hole znowu przegiął z alkoholem, co spowodowało że jego ukochana żona wyrzuciła go z domu i nie ma szans na to, aby powrócił ponownie do niej. Harry po kolejnej pijackiej nocy budzi się w swoim łóżku, gdzie jest pełno krwi na pościeli i jego ubraniu. Hole próbuje sobie przypomnieć, co to wszystko ma znaczyć i jedynym sensownym wyjaśnieniem jest bójka z właścicielem baru, która miała miejsce poprzedniego wieczoru. Wydarzenia z wieczoru nie dają mu spokoju gdy dowiaduje się o śmierci ukochanej osoby, co powoduje lawinę domysłów w nim samym. Co właściwie wydarzyło się tego wieczoru i dlaczego nie może sobie nic przypomnieć? Na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi i o prawdę główny bohater, będzie musiał długo walczyć, idąc często krętymi i wyboistymi ścieżkami.

Jo Nesbo po raz dwunasty zabiera nas czytelników w świat Harry'ego Hole'a, świat który nie jest kolorowy jak zapamiętaliśmy go z ostatniej książki. W książce "Nóż" mamy do czynienia ze świetnie skonstruowaną intrygą, która może jawić się nam w ciemnych lub w niebezpiecznych barwach, które z każdą chwilą pokazują nam jak łatwo wpadamy ze skrajności w skrajność. Tutaj nie ma czasu na sentymenty, które chociaż chciałyby mieć coś do powiedzenia to jednak zderzenie z brutalną rzeczywistością, przedstawioną w powieści, nie mają racji bytu, a życie musi toczyć się dalej. Główny bohater raz za razem błądzi i szuka odpowiedzi, które wydają się mieć rację bytu przez pewien czasu, by za chwilę mocno szarpnąć kierownicą i brnąć dalej w ślepy zaułek. I tak z jednej strony można przedstawić ogólnie książkę, ale z drugiej strony może być to uproszczone streszczenie. 

Jestem jak najbardziej zachwycona tą książką, nawet jeśli ma niewielkie wady (muszę jednak przyznać, że czasami drażniły mnie zbyt dłuugie opisy). Ale trzeba przyznać, że autor osiągnął i zawarł wszystko co chciał w cyklu o Harrym Hole; ta powieść jest kwintesencją wszystkiego co dotyczyło głównego bohatera. Czy będą kolejne części? Mam nadzieję że tak, nawet jeśli miałyby to być słabsze części. Czas pokaże czy Harry Hole będzie miał szansę zaistnieć w następnych powieściach. Biorąc pod uwagę jednak wszystkie wątki mające miejsce w tej powieści, odnoszę wrażenie, że pewien rozdział w życiorysie głównego bohatera się zamknął. Jednak są i inne wątki, które autor mógłby pociągnąć, dla których Harry Hole byłby postacią drugoplanową lub cieniem dla innych bohaterów. Czy tak będzie, czas pokaże, a teraz gorąco zachęcam do przeczytania książki "Nóż" fanom serii o Harrym Hole, a tym którzy nie mieli okazji poznać przygód policjanta z Oslo, zapraszam aby zacząć swą przygodę od pierwszego tomu, by lepiej zrozumieć dalsze tomy. Ale też dlatego, aby sprawdzić jak z każdym następnym tomem sobie radził autor - Jo Nesbo. Polecam.


Tytuł: Nóż
Autor: Jo Nesbo
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 2019
Ilość stron: 464
Okładka: miękka

"Niebezpieczna zabawa" - Phoebe Morgan


Phoebe Morgan to dla mnie do tej pory autorka nieznana, a gdy będąc przy półce z książkami w jednym z dyskontów, nie mogłam oderwać wzroku od okładki tej książki. Dlatego też czym prędzej zakupiłam ją i mogłam spokojnie zacząć czytać. 

Książka opowiada o dwóch siostrach - Corinne i Ashley, które z pozoru prowadzą szczęśliwe życie. Ashley ma męża, dzieci, dla zabicia czasu chodzi do kawiarni, aby zarobić na własne potrzeby. Corinne ma chłopaka, z którym jest już od dawna, jest im dobrze i marzą tylko o dziecku. Obie siostry z pozoru mają piękne życie, a jedynym zmartwieniem wydaje się tylko rozpacz po zmarłym rok wcześniej ojcu - wziętym architekcie. Ale jak wspomniałam są to tylko pozory. Ashley martwi się o nastoletnią córkę, która coraz częściej wychodzi z domu i korzysta z życia, zaś mąż wraca z pracy coraz później. Czy to może być romans? Tym bardziej, że Ashley co jakiś czas odbiera głuche telefony. 
Natomiast Corinne po raz kolejny za pomocą in vitro próbuje zajść w ciążę, a poprzednie nieudane próby, sprawiają że martwi się czy tym razem się uda. Tym bardziej, że na kolejne próby wraz z chłopakiem nie maja już pieniędzy. Dodatkowym zmartwieniem dla Corinne są znajdowane coraz częściej zabawki z jej domku dla lalek, który otrzymała jako dziecko od ojca. Natomiast matka nie potrafi wytłumaczyć, co się z nim stało. Jaki finał mogą mieć problemy obu sióstr? Musicie się sami przekonać, a czy warto?

Zanim jednak odpowiem na pytanie, kilka moich przemyśleń o książce. Powieść Phoebe Morgan czytało mi się bardzo dobrze, ale trzeba przyznać, że nie jest to książka, którą się pochłania bardzo szybko. Jest to natomiast opowieść, która wzbudza ciekawość, ale każde słowo, każde zdanie czytało się bardzo powoli, dokładnie. Ale nie dlatego, że coś było nie zrozumiałego, ale dlatego by móc lepiej rozważyć to co się dzieje w życiu każdej z bohaterek. A w życiu obu sióstr wiele się działo. Ale w jakiś sposób nie przekłada się to na dynamizm książki, a mianowicie, nie znajdziemy w powieści jakichś super akcji, które występują w każdym momencie opowieści. Jest to natomiast powieść, w której możemy doświadczyć wielu przemyśleń na temat tego co się wydarzyło, co dotknęło Corinne lub jej siostrę Ashley. Co nie znaczy, że książka traci na swym uroku. Czyta się to dobrze jak i całą powieść. 

Duża w tym zasługa autorki, która świetnie poprowadziła narrację, sprawiając, iż czytelnik już w połowie ma wrażenie, że zna zakończenie książki, a tak naprawdę to im bliżej zakończenia, to zdajemy sobie jak bardzo się pomylono, co do kwestii podejrzanych. I to jest duży plus tej powieści, przez co mam chęć sięgnąć po inne lektury tej autorki. Dlatego też polecam książkę Phoebe Morgan pt.: "Niebezpieczna zabawa".

Tytuł: Niebezpieczna zabawa
Autor: Phoebe Morgan
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: FILIA
Miejsce i rok wydania: Poznań, 2021
Ilość stron: 440
Okładka: miękka

"NYPD Red: Scenariusz Mordercy" - James Patterson & Marshall Karp


Pierwszy raz mam okazję przebywać z twórczością Jamesa Pattersona, która do tej pory był dla mnie raczej autorem nieznanym. Dlatego z wielka dozą ciekawości wzięłam do swych rąk ów pozycję książkową.

Bohaterami tej książki są detektywi Zach Jordan i Kylie MacDonald. Mają za zadanie złapać mordercę, który postanowił zrobić film, w którym ginie wielu sławnych i bogatych osób związanych z przemysłem filmowym. W realizacji jego pomysłu pomaga mu fakt, że w Nowym Jorku odbywa się wielkie wydarzenie filmowe - duży festiwal, zachęcający twórców filmowych do robienia filmów w tym mieście. "Kameleon" (pseudonim mordercy) wciela swój scenariusz w życie i udaje mu się zamordować już kilka słynnych osób w dość efektowny sposób i finał wg jego pomysł ma być wielki, z fajerwerkami. Po piętach depczą mu para detektywów, którzy nie zamierzają dopuścić by morderca wykonał swój finałowy numer.

"NYPD Red: Scenariusz Mordercy" Jamesa Pattersona i Marshalla Karpa jest książką łatwą, lekką i przyjemną na swój sposób. Nie jest to książka ambitna, w której znajdziemy wiele zmyłek, psychologicznych zagadek oraz drugiego dna. Ta książka jest przede wszystkim miłym i lekkim przerywnikiem między bardziej wymagającymi książkami. Jest to książka napisana prostym i przystępnym językiem, czytelnik nie znajdzie tu wyszukanych słów czy zdań. Nie zmusza do myślenia nad dalszą akcją czy nad postępowaniem głównych bohaterów. Zadaniem tej książki jest dać rozrywkę czytelnikom oraz być miłym i nad wyraz przesłodzonym akcentem służącym do odpoczynku dla naszego czytelniczego umysłu. I oczywiście wywiązuje się ze swojej roli.

Jednak jak wspominałam ta książka ma służyć tylko i wyłącznie relaksowi, co z jednej strony jest miłe. Ponieważ od czasu do czasu trzeba, wręcz należy przeczytać taką książkę, by móc odprężyć się przed bardziej ambitną literaturą. Dlatego zachęcam do przeczytania tej książki osoby, które lubią literaturę sensacyjną, ale niezbyt ambitną i daleką od ideału oraz chcący odpocząć od dobrych kryminałów. Ta książka spełni te oczekiwania, ale nie zmusi do zbyt intensywnego myślenia. Ta książka służy przede wszystkim dla relaksu i miłego spędzenia czasu. 

Tytuł: NYPD Red: Scenariusz Mordercy
Autor: James Patterson & Marshall Karp
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2015
Ilość stron: 368
Okładka: miękka

"Zgodnie z planem" - Lee Child


Lee Child to jeden z tych pisarzy, których powieści zaczytuję "od deski do deski". Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt, że uwielbiam jego książki oraz jego bohatera. Dlatego też często może być tak, iż moje opinie na temat jego powieści mogą być nie do końca "obiektywne" ;)

Ale wracając do powieści "Zgodnie z planem." 

"Reacher jak zwykle podróżuje autobusem – przemierza Stany Zjednoczone bez konkretnego celu, usiłując nie wpakować się w kłopoty. Przerywa jednak podróż, by pomóc starszemu mężczyźnie, który pozostawiony samemu sobie bez wątpienia padłby ofiarą przestępstwa. Wiecie, co mówią o dobrych uczynkach… Teraz Reacher musi doprowadzić sprawę nowego znajomego do końca i wszystko naprawić. A zdarzyło się całkiem dużo.

Para starszych ludzi popełniła kilka poważnych błędów – w ich wyniku jest dłużna spore pieniądze grupie niebezpiecznych ludzi. Reacher szybko orientuje się, że właśnie stał się wrogiem numer jeden dwóch walczących o terytorium gangów – ukraińskiego i albańskiego.
Będzie musiał stawić czoło bandzie lichwiarzy, złodziei i zabójców. Pomoże mu w tym znudzona kelnerka, która wie nieco więcej, niż chce ujawnić. To będzie długa droga, zwłaszcza że wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu..."  ***

Książkę czytało mi się wyjątkowo szybko, nie było dłuuugich i nudnych opisów, które często u Childa zniechęcają do czytania. Tym razem jest inaczej. Chociaż dużo się dzieje i jest co opisywać, to jednak autor wiele wątków i szczegółów wyjaśnia za pomocą dialogów. Rozmowy zastępują długie opisy przez co narracja jest szybsza i bardziej przejrzysta dla czytelnika. Dzięki temu nie można się nudzić a i z większym zainteresowaniem śledzi się przygody Jacka Reachera. Oczywiście nie tylko dialogi uatrakcyjniają powieść Lee Childa, ale również fabuła, która jest prowadzona równo, bez zbędnych literackich upiększeń czy fachowych określeń wojskowych czy gangsterskich. Dzięki czemu jest zrozumiała dla czytelnika nie posiadającego często wiedzy o funkcjonowaniu wojska, czy gangsterskich zawiłościach. 

Z lekka można zauważyć czy odczuć, że bohater "starzeje się", ponieważ więcej działa za pomocą słowa, logicznego myślenia, a mniej jest walk wręcz, walk bezpośrednich.  Ale oczywiście nie unika ich gdy muszą się odbyć. Ma też kilku pomocników, którzy z chęcią mu pomagają czy wyręczają w pewnych zadaniach. "Zgodnie z planem" nie jest co prawda literaturą ambitną, ale jest tu wiele wydarzeń, które czyta się z wielkim zainteresowaniem, nie mogąc doczekać się posunięć taktycznych głównego bohatera. Co prawda znalazło się kilku gości, którzy mu pomagają, jednak wyjątkowo w tej książce razi fakt, że jednak większość przeciwników Jack Reacher pokonuje sam, niczym sławny Rambo ;) 

Nie zmienia to jednak faktu, że główny bohater jest wciąż jednym z wielu moich ulubionych literackich postaci i wciąż będę sięgać po kolejne książki z nim w roli głównej, a nawet drugoplanowej. 

Książkę polecam każdemu bez wyjątku.

*** https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4906922/zgodnie-z-planem

Tytuł: Zgodnie z planem
Autor: Lee Child
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2020
Ilość stron:  416
Okładka: miękka

"Biała krypta" - Mariette Lindstein




Tajemny zakon, manipulacja, zniewolenie, bezsilność i siostrzana miłość
Bliźniaczki Alex i Dani, odkąd w dzieciństwie zostały porzucone przez rodziców, są nierozłączne. Pewnej letniej nocy Dani znika bez śladu. Wielomiesięczne śledztwo nie przynosi żadnych rezultatów. Znajomi Alex usiłują skłonić ją do zapomnienia o siostrze i powrotu do normalnego życia, jednak ona nie może poradzić sobie ze stratą. Z załamaniem nerwowym trafia do szpitala i cały miesiąc przebywa tam w stanie katatonicznym. Kiedy ją wypisują, ma w głowie tylko jedną myśl: odnaleźć Dani.

Rozpoczyna własne poszukiwania, a jednocześnie zatrudnia się w osławionej firmie randkowej. Poznaje tam atrakcyjnego psychologa Carla Ashera. Na dodatek w miejscu pracy dzieją się dziwne rzeczy, które wzbudzają w dziewczynie podejrzenia, że jej siostra została uprowadzona przez sektę. Ale może to tylko gra wyobraźni? Przecież ludzie w otoczeniu Alex zaczynają kwestionować jej zdrowie psychiczne. Wkrótce ona sama znajduje się w niebezpieczeństwie i wiele wskazuje na to, że może być kolejną ofiarą.  ***


Nie będzie to bardzo długa moja opinia do tej książki, ponieważ była czytana ponad 4 miesiące temu. Ale wiem jedno, książka jest bardzo ciekawa, wciągająca, jak przystało na skandynawski kryminał.  Książkę wchłonęłam bardzo szybko w ciągu jednego długiego weekendu listopadowego. Niektóre watki były przewidywalne, bo zawsze muszą się takie pojawić, ale jednak wywołały zaskoczenie gdy doszło już do finalnego rozwiązania sprawy. Jak w każdej powieści są bohaterowie, których się lubi, wręcz uwielbia, jak chociażby Carla, są też tacy, którzy są dla nas neutralni, ale pojawiają się i tacy, których nie lubimy - może jest to przeczucie, że może być to zły bohater. Lub po prostu są tacy, którzy nie dają się lubić i już. Książkę polecam.

Tytuł: Biała krypta
Autor: Mariette Lindstein
Ze szwedzkiego przełożyła: Anna Czernow
Wydawnictwo: Bukowy Las
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 2019
Ilość stron: 408
Okładka: miękka



"Sześć lat później" - Harlan Coben


Jake Fisher od kilku lat wykłada na jednej z amerykańskich uczelni. Lubi swoją pracę i chętnie rozmawia ze studentami w czasie konsultacji. W trakcie takiej dyskusji na stronie internetowej uczelni odczytuje nekrolog mężczyzny, który 6 lat wcześniej poślubił jego dawną miłość, o której Jake wciąż nie potrafi zapomnieć. Dlatego pogrzeb Todda Sandersona, Jake wykorzystuje do ponownego zobaczenia Natalie i sprawdzenia jak sobie radzi w tych trudnych chwilach, mimo że obiecał na jej ślubie, że da jej spokój. Jake trzymał się tej zasady przez 6 lat, lecz gdy okazuje się, że to nie dawna miłość a inna kobieta opłakuje zmarłego męża to w głównym bohaterze budzi się pragnienie poznania prawdy o Natalie. Poznanie prawdy jest jednak trudne i wywołuje szereg wydarzeń, które przyczynią się m.in. do zawieszenia Jake'a na uczelni. Czy szukanie Natalie będzie skuteczne? Musicie sami się przekonać. A dlaczego?

Powieść Harlana Cobena to kryminał, który świetnie wywiązuje się ze swej roli. Mamy tu wszystko czego potrzebujemy: zagadki z przeszłości, tajemnicze śmierci, spotkania ludzi, których nie chcielibyśmy zobaczyć gdzieś po sąsiedzku, pościgi, gubienie tropów, itp. A do tego jakby świat i ludzie byli teraz przeciwko człowiekowi, który chce poznać prawdę za wszelką cenę. Tu nie ma czasu na nudę, bo coś zawsze się dzieje na każdej stronie. Są oczywiście chwile wytchnienia gdy autor chce nas wprowadzić w kolejną sytuację, akcję opisami pewnych wydarzeń, które lepiej pozwolą nam zrozumieć całość. Wydaje się, że można ominąć te opisy, ale to tylko złudzenie. Bo nie znając tych opisów często można nie zrozumieć dalszych zachowań bohaterów, jak i są kluczem do zrozumienia przeszłości. Ale i tak książkę czyta się szybko i trudno od niej zrobić sobie przerwę, bo każdy wątek, akcja, dialog są ciekawe, wnoszą coś nowego jak i są nieraz tak niespodziewane, że chcemy znać jak najszybciej dalszą fabułę. Wszystko to sprawia, że nim się obejrzymy, a jesteśmy już na finiszu powieści. 

"Sześć lat później" Harlana Cobena to książka inna niż kryminały i książki sensacyjne, z którymi miałam okazję się zapoznać (m.in. powieści Jo Nesbo czy Lee Childa). Tu nie mamy bohaterów, którzy są typowymi twardzielami z trudną lub specyficzną przeszłością. Są za to ludzie z krwi i kości podobni do wszystkich prawdziwych ludzi, których można utożsamiać z każdym z nas lub ze znajomymi. Można ich lubić, kochać, nienawidzić, a czasami wszystko naraz. Dlatego tak bardzo podoba mi się ta powieść, bo jest naturalna, ale zarazem trzymająca w napięciu. Dlatego też mogę śmiało polecić ją wszystkim czytelnikom bez wyjątku, zarówno tym kochającym kryminały jak i tym, którzy mają słabe doświadczenie z tego typu literaturą. Polecam.

Tytuł: Sześć lat później
Autor: Harlan Coben
Z angielskiego przełożył: Zbigniew A. Królicki
Seria: W labiryncie kłamstw
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2018
Ilość stron: 384
Okładka: twarda

"Karaluchy" - Jo Nesbo


Kontynuuję swoją przygodę z twórczością Jo Nesbo oraz wykreowanym przez niego bohaterem Harrym Hole. "Karaluchy" jest drugą książką napisaną przez tegoż autora o jednym z ciekawszych bohaterów w literaturze skandynawskiej. Seria o Harrym Hole jest jedną z tych, które pragnę przeczytać w kolejności w której były pisane.

Harry Hole tym razem wysłany jest do Tajlandii gdzie ma rozwikłać zagadkę śmierci ambasadora Norwegii. Chociaż sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się prosta to z każdym dniem pojawia się nowy trop, a co za tym idzie, kolejne problemy (m.in., pedofilia), o których władze norweskie nie chcą słyszeć, pragnąc jedynie by jak najszybciej sprawa była rozwiązana. 

Powieść "Karaluchy" jest jedną z tych, z którą mam problem jak zacząć początek swoich wywodów subiektywnych na temat danej przeczytanej książki. Na pewno jest to opowieść, którą fajnie się czytało pod kątem krajoznawczym, czyli poznawania obyczajów i kultury Tajlandii, która słynie ze swego krajobrazu, itp. ale kojarzy się również negatywnie ze względu na narkotyki i seks. Dlatego też często poruszane są te wątki w związku ze śledztwem jakim prowadzą policjanci. Nie tylko to jest atutem tej powieści, a co do nich należy? Przede wszystkim dobrze przeprowadzona akcja, częste mylenie tropów, co może powodować u czytelnika wątpliwości, co do tego kto jest tak naprawdę mordercą. Aczkolwiek wprawny znawca kryminałów może już na początku w pewnym momencie "wyczuć' podejrzanego, co z jednej strony może powodować satysfakcję, gdy na samym końcu okaże się to prawdę. Jednak czasami wolałoby się być trzymanym w niepewności niemalże do końca. Kolejnym minusem jest przedstawienie głównego bohatera, którego bardzo się lubi, jednak w pewnym momencie czuje się do niego niechęć, ze względu na pewną jego nijakość w środkowej części powieści. Zastanawiające jest to, że po tak słabszym czasie w ogóle był w stanie wpaść na jakiś sensowny i logiczny trop w końcowych fazach książki. Może jest to wynikiem wpływu tajlandzkiego klimatu na jego funkcjonowanie w tymże kraju....,hmm? Chociaż tajlandzcy policjanci wydają się cieniem norweskiego policjanta, jednak jest to zgubne myślenie. Ponieważ oni od początku do końca są wyraziści, dający się lubić, nawet wtedy kiedy mieliby się okazać zdrajcami (na szczęście nie). Mimo wszystko książkę czyta się szybko i sprawnie dzięki intrygom, nagłym zwrotom akcji przez co książka nie jest aż tak nudna. Co prawda pousuwałabym parę opisów, ale jakoś szybko się z nimi uporałam (pomijałam), przez co nie musiałam czytać zbędnych zdań. 

Nie jest to książka wybitna w przeciwieństwie do "Człowieka Nietoperza", ale czyta się ją dobrze. Jest zapewne uzupełnieniem życiorysu Harry'ego Hole'a, tak niezbędnym do poznawania jego dalszych przygód w kolejnych tomach opowiadających o jego śledztwach. Ale niestety ta książka może być łatwo zapominana lub pomijana w dyskusjach o przygodach głównego bohatera. 

Tytuł: Karaluchy
Autor: Jo Nesbo
Przełożyła: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 2011
Ilość stron: 320
Okładka: miękka

"Ostateczne wyjście" - Natsuo Kirino


"Na przedmieściach Tokio, w fabryce produkującej zestawy obiadowe, cztery kobiety pracują na granicy wycieńczenia. Obciążone mnóstwem obowiązków, pogrążone w długach i samotności, wiodą życie, które przypomina jedynie ponurą wegetację. Yayoi to młoda matka, która od lat jest upokarzana przez swojego męża, łajdaka i hazardzistę. Pewnego pięknego dnia w akcie desperacji zabija go, opowiadając o swoim czynie przyjaciółce z pracy, Masako. Ta postanawia jej pomóc. Wraz z Yoshie i Kuniko, które przyłączyły się do mrocznego duetu zwabione możliwością zarobku, pozbywają się ciała. W niedługim czasie policja odnajduje poćwiartowane zwłoki i rozpoczyna śledztwo. Jednak nie tylko to spędza kobietom sen z powiek. Zaczyna je prześladować członek japońskiej mafii, który w efekcie popełnionej przez nie zbrodni traci swój klub... Teraz pała chęcią zemsty."***

Rzadko mam okazję czytać literaturę japońską, ale jak już mam taką możliwość to na długo pozostaje w mojej pamięci. Teraz będzie tak samo, bo "Ostateczne wyjście" jest powieścią, która trzyma w napięciu niemalże od początku do końca. Dlaczego nie od początku samego? Ponieważ początek książki jest jakby krótkim wprowadzeniem do tego wszystkiego co ma się rozegrać później. To wszystko sprawia, że na starcie czytelnik może się nudzić, czuć się niemal zniechęcony do dalszego czytania. Jednakże jest to mylne wrażenie, a dalsza część wywołuje w czytelniku wiele emocji, poprzez obrzydzenie, napięcie, ciekawość, chęć dowiedzenia się co nastąpi dalej i tak wiele innych wrażeń, które będą nam towarzyszyć do ostatniej strony powieści Natsuo Kirino. Wszystko to zakryte pewną tajemnicą, ale jakby obdarte z pewnego piękna, powiedziane wprost, wypowiedziane a zarazem niewypowiedziane słowa, które gdzieś przemijają i niewiele wyjaśniają. To nie jest łatwa i przyjemna lektura, która opatrzono w piękną laurkę. Jej piękno i charyzma wynika z historii, bohaterów, których życie nie zawsze jest kolorowe, ale są to różnorodne osoby, którym się kibicuje lub nie w zależności od sympatii do ich osoby. 

Zbrodnie i opisy wokół zbrodni są dosadne, nie są koloryzowane, każdy sam sobie wyrabia osąd wobec tragedii danej jednostki i ogółu. Co najbardziej przeraża w lekturze? Chyba to, że z czasem czytelnik przyzwyczaja się do pewnych sytuacji i zachowań niektórych bohaterów, co sprawia, że można ich polubić lub sądzić, iż zasłużyli na to co ich spotkało. Granica jest cienka tak jak i granica zachowań pewnych osób, które zdają sobie sprawę, że muszę wytrwać w tym do końca. Autorka nie upiększa, nie ubarwia, tylko opisuje tak jak być powinno, a duża w tym zasługa umiejętnego opisywania etapu zachowań ludzkich na dane zjawisko. 

Książkę polecam wszystkim miłośnikom literatury sensacyjnej i kryminalnej, szczególnie japońskiej, która jest inna niż ta amerykańska, europejska, szczególnie ta skandynawska. Tu panuje ciężka atmosfera, ukazana ciężkim językiem i opisem, przez co czytelnik nie zawsze będzie chciał kontynuować podróż przez zbrodnię i ludzką naturę.


*** opis z http://lubimyczytac.pl/ksiazka/34310/ostateczne-wyjscie


Tytuł: Ostateczne wyjście
Autor: Natsuo Kirino
Tłumaczenie z angielskiego: Marek Fedyszak
Wydawnictwo: Sonia Draga
Miejsce i rok wydania: Katowice 2012
Wydanie: II
Ilość stron: 584
Okładka: miękka

"Carnivia: Rozgrzeszenie" - Jonathan Holt


W końcu ukończyłam trylogię Jonathana Holta, ale przyznaję, że nie było łatwo rozstać się z ostatnią częścią jak i z samymi bohaterami.

"Carnivia: Rozgrzeszenie" jest trzecią i ostatnią częścią o trójce bohaterów: Kat, Holly i Danielu. Kat rozpoczyna śledztwo w sprawie morderstwa mężczyzny, którego zwłoki znaleziono na plaży weneckiej wyspy Lido. Znalezione dowody na plaży wskazują, iż w sprawę mogą być zamieszane loże masońskie tak liczne we włoskiej Wenecji. Holly zaczyna prywatne śledztwo w sprawie memorandum ojca na temat operacji Gladio. Chce wiedzieć też czy wylew ojca był rzeczywiście wynikiem ataku choroby czy czynnikiem wywołanym przez trucizny. Natomiast Daniele postanawia by Carnivią zarządzali wszyscy jej użytkownicy, by każdy miał do niej dostęp. Jednak jak się okazuje przez Carnivię łączą się wszystkie sprawy, co sprawia że Kat, Holly i Daniele będą mieli okazję by odnowić swoje kontakty.

Powieść Jonatha Holta jest spójną całością tego wszystkiego, co mieliśmy we wszystkich trzech częściach. Co prawda każda z nich opowiadała inna historię, to ostatnia z nich podsumowuje je wszystkie i rzuca światło na każdą poprzednią. Główni bohaterowi są dojrzalsi, wiedzą czego chcą i jak dążyć do celu, by rozwiązać teraźniejsze sprawy jak i poprzednie, które nie dawały im spokoju. Szczególnie Kat już tak nie irytuje tylko kibicuje się jej w sprawie oraz by znalazła miłość swego życia. Zaś Holly i Daniele zyskali jakby na sile charakteru dzięki czemu czuje się do nich nić sympatii i to wielką. Ich historie są przeplatane rozdziałami, które kończą się tak, że chce się jak najszybciej poznawać dalszy przebieg, bo każdy rozdział ma w sobie wiele intrygujących opisów sprawy, dialogów, które tylko podsycają by poznawać historię jak najszybciej bez przerw. Jednym słowem jest to historia bardzo wciągająca, która nie nudzi, aczkolwiek są takie opisy, sceny czy dialogi, które można było śmiało opuścić. Dlatego też czytało się jej pobieżnie a i tak czytelnik rozumiał dalsze perypetie bohaterów i sytuacji. 

W powieści jest kilka sytuacji odnoszących się do historii i czasów współczesnych, co zachęca osoby do zapoznania się z historią od lat 70-tych XX w. do czasów współczesnych. Głównymi przeciwnikami głównych bohaterów są oczywiście siły, które są najczęściej oskarżane o wszelkie zło na tym świecie, czyli USA i ich sojusznicy (CIA, NATO, itp.), loże masońskie i Kościół Katolicki. No cóż, nie mnie to osądzać jak jest to z faktami historycznymi, jednak Jonathan Holt umiejętnie żongluje wydarzeniami historycznymi i tymi zmyślonymi na potrzeby swojego, dzieła dzięki czemu przykuwa uwagę czytelników zainteresowanych jego twórczością jak i innych. Dlatego też lubię tego typu książki, bo właśnie dzięki nim dowiaduję się o czymś ciekawym i pragnę lepiej zrozumieć wydarzenia historyczne jak i te teraźniejsze. Potrafią zmotywować do dowiadywania się o sprawach, o których się nie słyszało lub dawno temu i zaniknęły gdzieś w pamięci.

Książkę jak najbardziej polecam wszystkim miłośnikom kryminałów, intryg, Wenecji, jak i tym którzy uwielbiają czytać. Na pewno nie będziecie się nudzić.

Autor: Jonathan Hill
Tytuł: Carnivia: Rozgrzeszenie
Przełożył: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Akurat
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2016
Ilość stron: 400
Okładka: miękka
Tom serii: 3

"Sto milionów dolarów" - Lee Child

Książka "Sto milionów dolarów" jest 21 książką napisaną przez Lee Childa. Do rąk czytelników w 2016 roku. Ale akcja powieści rozgrywa się 20 lat wcześniej, czyli w 1996 roku, kiedy Jack Reacher jest jeszcze w wojsku i wykonuje zadania jako żandarm.

Po udanej akcji na Bałkanach Reacher zostaje oddelegowany do szkółki, w której na nowo ma się szkolić. Trafia do niej wraz z dwoma mężczyznami, a jeden z nich pracuje dla CIA, zaś drugi dla FBI. I jak się okazuje szkoła ma być tylko dla nich przykrywką dla tajnej akcji, w czasie której mają dowiedzieć się co pewien amerykański żołnierz chce sprzedać i komu. Stawka jest wysoka, ponieważ za tajemniczy towar Amerykanin chce aż 100 mln dolarów. 

Uwielbiam książki Lee Childa, a sądząc po ilości recenzji Jego powieści na moim blogu, raczej trudno mi znaleźć w nich wady. Ale zawsze są i w tej obecnie ocenianej. "Sto milionów dolarów" to kryminał gdzie trudno szukać strzelanin oraz wybuchów co 5 stron. Akcja powieści raczej skupia się na dedukcji i poszukiwaniu niż na ciągłym ataku i obronie przed czarnym charakterem. Dlatego "Sto milionów dolarów" może wydawać się książką chwilami nudną, gdzie nic się nie dzieje. A jednym z takich powodów może być fakt, że główna akcja rozgrywa się w Hamburgu w Niemczech, a tu trudno szukać zrozumienia dla typowego działania dla wojska amerykańskiego. Poza tym Jack Reacher musi współpracować z innym służbami USA - CIA i FBI, które chcą sprawę załatwić po cichu, by obce służby nie przejęły amerykańskiego towaru.  
Jednak nie sprawia to problemu, aby książkę przeczytać szybko, łatwo i przyjemnie. Nawet częste opisy czyta się miło, bez "ziewnięcia", z wielką niecierpliwością czekając na więcej.

Polecam dla fanów Jacka Reachera i Lee Childa oraz kryminałów i sensacji, jak i dla tych co pragną rozpocząć swoją przygodę z tego typu literaturą. Polecam. 

Tytuł: Sto milionów dolarów
Autor: Lee Child
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Wydanie: I
Ilość stron: 416
Okładka: miękka

"Człowiek nietoperz" - Jo Nesbo


Zachwycona książką Jo Nesbo "Pierwszy śnieg" postanowiłam zapoznać się z pozostałymi książkami tegoż autora, zaczynając od pierwszej Jego książki. Dzięki temu będę mogła lepiej poznać i zrozumieć Harry'ego Hole'a.

Jest rok 1996. W Australii zostaje zamordowana obywatelka Norwegii, co skłania władzę tego kraju do wysłania ich przedstawiciela policji, w celu poznania prawdy, kto zamordował Inger Holter. Gdy Harry Hole przybywa do Australii, zostaje przydzielony do pracy z tutejszym oficerem policji - Andrew Kensingtonem, który jest Aborygenem. Pochodzenie policjanta będzie miało istotny wpływ na rozwiązanie morderstwa nie tylko Norweżki, ale też i innych morderstw i gwałtów dokonanych na innych jasnowłosych kobietach. Ale Andrew będzie też Jego przewodnikiem po kulturze, obyczajach, geografii oraz historii Australii, która fascynuje i zadziwia oraz przeraża. Bo tu nic nie jest takie proste jak się wydaje. To właśnie nietypowe zwyczaje tegoż kraju będę kolejnym źródłem do rozwiązania zagadki kryminalnej, którą będzie musiał rozwiązać policjant z dalekiej i chłodnej Norwegii.

"Człowiek nietoperz" to początki historii o policjancie Harrym Hole, który jest świetnym w swoim fachu, ale też osobą, która ma problem. A dokładnie problem z alkoholem, który kładzie się cieniem na Jego karierze policyjnej. Tylko cudem nie wylatuje ze służby, ponieważ władze policji zatuszowały bardzo niewygodne dla siebie fakty, by nie stracić wiele w oczach społeczeństwa norweskiego. To sprawia, że główny bohater odstawia na bok swój nałóg i stara się być dobrym w tym co robi, dlatego też zostaje wysłany do dalekiej Australii, by wytropić mordercę Inger Holter. 

Ale "Człowiek nietoperz" nie tylko traktuje o głównym bohaterze, o powodach jego decyzji czy działania, ale jest tu też świetnie skonstruowana intryga, która co rusz myli tropy, co do głównego podejrzanego. Chociaż główny bohater od początku posiada - jak na tacy - rozwiązanie zagadki morderstw, to jednak wciąż pojawiające się nowe fakty, sprawiają że coraz bardziej oddala się od mordercy. Każdy błąd w dedukcji może przyczynić się do kolejnej tragedii, której będzie coraz trudniej uniknąć gdy przestępca wciąż jest na wolności. I to właśnie prowadzona w pierwszej części książki dedukcja sprawia, że akcja powieści jest z początku nudna, wręcz męcząca, przez co nie dziwimy się Harre'emu, że nie może przybliżyć się do prawdy. Oczywiście ważne są prowadzone dialogi między bohaterami, bo to one powinny być źródłem rozwiązania zagadki kryminalnej, ale w pewnym momencie jest ich za dużo. Tak jak za dużo informacji o społeczeństwie australijskim, które jest różnorodne, na którym trudno się skupić jednowymiarowo. Jest to fascynujące, ale zarazem rozprasza nie tylko policjantów, ale i czytelników. 

Następnie w drugiej części akcja książki przybiera na szybkości, ale do Harry'ego powracają stare demony, które nie pozwolą mu normalnie funkcjonować aż do rozwikłania zagadki. Jak z tego wyjdzie zarówno sam bohater i osoby, które pomagają mu w ściganiu mordercy? Tego musicie już się sami przekonać. Ponieważ książka, mimo mocno przegadanego początku, jest bardzo ciekawą historią o dokonywanych morderstwach, z mrocznym zakończeniem. Również dzięki niej możemy lepiej poznać kulturę, historię i społeczeństwo Australii. 

Polecam wszystkim fanom Harry'ego Hole'a, Jo Nesbo, oraz literatury kryminalnej w swej najlepszej skandynawskiej odsłonie. Polecam.

Tytuł: Człowiek nietoperz
Autor: Jo Nesbo
Wydawnictwo: Dolnosląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 1997
Ilość stron: 344
Okładka: miękka

"Nie mów nikomu" - Harlan Coben



To moje pierwsze książkowe spotkanie z Harlanem Cobenem i już wiem, że nie ostatnie.

David Beck od ośmiu lat nie potrafi zapomnieć o swojej zmarłej żonie, która została porwana i zamordowana przez seryjnego mordercę. Chociaż stara się normalnie funkcjonować: pracując jako lekarz i wykonując inne domowe obowiązki, to jednak wiele czasu poświęca na rozmyślaniu. Pewnego dnia otrzymuje tajemnicze e-maile, które każą mu wątpić w śmierć swojej żony. Od tego dnia zostaje wplątany w intrygę, która nakazuje mu ucieczkę i ukrywanie się przed wymiarem sprawiedliwości...

Książka Harlana Cobena "Nie mów nikomu" to wyśmienita uczta, w której należy samemu wziąć udział. Dlatego niewiele zdradzam fabuły, by móc samemu rozkoszować się tym co serwuje nam autor. A serwuje kryminał, który już od pierwszych stron budzi zaciekawienie ale i grozę, która czai się na każdym kroku. Pisarz nie pozwala nam się nudzić, ponieważ z każdą stroną myli tropy. Dzięki temu czytelnik nie ma pewności co do prawdy. A prawda zaskakuje, nawet jeśli już w połowie jesteśmy pewni niektórych szczegółów i intencji poszczególnych bohaterów. O bohaterach tejże powieści trudno powiedzieć, że są 100% dobrzy lub źli, ponieważ każdy z nich ma jakąś tajemnicę, którą woleliby zachować tylko dla siebie. To Oni wszyscy stanowią siłę książki, dzięki czemu mamy problem z oceną postępowania tej czy innej osoby. 

Ale nie tylko bohaterowie stanowią atut książki. Są to również dialogi oraz główna intryga, która nie zawodzi nas do samego końca. A przede wszystkim tajemnica goni tajemnicę i nawet jeśli wszystko mamy podane jak na tacy to i tak prawdziwy powód jest inny niż nam się wydaje. I to autorowi udaje się utrzymać do ostatnich dwóch czy trzech stron. Dlatego zawsze prawda jest zgoła niż nam się wydaje. 

Na sam koniec mogę napisać tylko tyle, iż nie żałuję spędzonego czasu z książką Harlana Cobena "Nie mów nikomu". I jednak wolę powiedzieć Wam, że jednak warto przeczytać ów książkę, ponieważ otrzymacie porządną dawkę kryminału, który trzyma w napięciu od początki aż do końca. 
Polecam.

Tytuł: Nie mów nikomu
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros 
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2018
Ilość stron: 384
Okładka: twarda
Seria: W Labiryncie Kłamstw

"Pierwszy śnieg" - Jo Nesbo


To moja pierwsza przygoda z prozą Jo Nesbo, a zaczęłam ją od książki "Pierwszy śnieg". Zauroczona trailerem filmu na podstawie książki, postanowiłam przeczytać ją jak najszybciej, by następnie udać się do kina z jakąś tam wiedzą o fabule.

Co roku gdy spadnie pierwszy śnieg ginie jedna kobieta. Każde zabójstwo uznawane jest albo za nieszczęśliwy wypadek albo dzieło innych ludzi. Nikt nie łączy to w jedną całość, nikt nie przypuszcza, że może być tylko jeden morderca. Wraz ze spadnięciem pierwszego śniegu w nowym sezonie, znowu ginie kobieta, kolejna, i kolejna. Coś się zmieniło. Wszystkie zbrodnie są coraz bardziej okrutniejsze, ale jedno wciąż jest niezmienne. Bałwan, który zostaje ulepiony przed domem ofiary na kilka godzin przed zabójstwem. Oraz to, że zabójca zaczyna bawić się w kotka i myszkę z policjantem Harrym Holem. Gra, która staje się coraz bardziej emocjonująca, ale i coraz bardziej okrutna. Tym bardziej, że główny bohater walczy również ze swoimi demonami i problemami. Czy uda się rozwikłać tajemnice morderstw: aktualnych i z przeszłości? Czas pokaże....

Tak jak napisałam wcześniej, przeczytałam powieść z myślą iż pójdę na film, ponieważ trailer bardzo mnie zaintrygował. Książka przeczytana w ciągu trzech dni i dwóch nocy, ale na film wciąż się nie wybrałam. Ale pozostańmy przy książce. "Pierwszy śnieg" to siódma powieść traktująca o przygodach Harry'ego Hole'a i nie ostatnia, ale to od niej poznałam twórczość Jo Nesbo i wiem, że na niej nie poprzestanę. Dlaczego? Ponieważ jest to jeden z najlepszych kryminałów, który mogłam przeczytać w przeciągu ostatnich kilku lat. Jest w tej książce wiele rzeczy na naj i nawet jeśli są błędy, to i tak mają niewielkie znaczenie, przy tak fantastycznej powieści. A co w niej takiego ciekawego? Przede wszystkim bohater, który nie jest idealny, ale stara się jakoś żyć, mimo przeciwności. Mamy świetnie skonstruowaną intrygę, która trzyma w napięciu. I nawet gdy od połowy mamy 100% pewności kto popełnia zbrodnie, to autor umiejętnie nas wodzi za nos, sprawiając że czytelnik chwilami ma wątpliwości. Bo czy to naprawdę ta osoba, skoro ten osobnik czy też inny, ma idealny motyw, by zabijać?! A na końcu ta czytelnicza satysfakcja, że jednak miało się rację :) Jednak najbardziej co podoba mi się w tej książce to to, iż potrafi wywołać prawdziwe emocje takie jak gniew, nienawiść a nawet strach, który wypływa w najmniej oczekiwanym momencie. Ale są i te pozytywne emocje, które mniej widoczne, ale pozwalają działać głównemu bohaterowi i innym postaciom. No i mamy oczywiście tajemnicę z przeszłości, która sieje nie mniejszą grozę niż teraźniejszość. To sprawia, że książkę chce się czytać i czytać, czytać i czytać, bo czy aż tak łatwo rozstać się z książką, która spełnia wszystkie najlepsze kryteria, co do kryminałów? Nie łatwo o niej zapomnieć, nawet po kilku dniach czy tygodniach, a to wszystko dzięki autorowi, który świetnie napisał książkę pod kątem fabularnym jak i czysto technicznym (styl, język, fabuła, itp.).

Dlatego też z czystym sumieniem polecam książkę Jo Nesbo "Pierwszy śnieg" wszystkim fanom kryminałów i tym którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem.


Tytuł: Pierwszy śnieg
Autor: Jo Nesbo
Wydawnictwo:  Dolnośląskie
Miejsce i rok wydania: Wrocław, 2014
Ilość stron: 428
Okładka: miękka

"W linii prostej" - Damien Boyd


Czas jesienny to czas miło spędzony z książką, a szczególnie z kryminałem, gdzie nie powinno być czasu na nudę. Uwielbiam spędzać tak jesienne wieczory, noce, o świcie....

Jake Fayter ginie w trakcie wspinaczki, a wg wszelkich ustaleń jest to wynik nieszczęśliwego wypadku. Czy jednak jest to możliwe, szczególnie że Jake był osobą bardzo doświadczoną w tym sporcie i proste błędy nie mogły ot tak mu się przytrafić? Jego rodzice proszą o pomoc policjanta Nicka Dixona - dawnego przyjaciela Jake'a oraz Jego partnera wspinaczkowego. On też nie wierzy, że był to zwykły wypadek, dlatego stara się pomóc w wyjaśnieniu sprawy. Lecz robi to w wolnych chwilach, ponieważ prowadzi inną sprawę, która jest jego główną. Gdy wychodzą nowe fakty na temat Jake'a, podejmuje wyzwanie jakim jest rozwiązanie zagadki śmierci dawnego kolegi.

Jest to mój pierwszy kontakt z twórczością pisarza Damiena Boyda, który prywatnie jest prawnikiem w Londynie. Chociaż jest jeszcze mało znany to wydaje mi się, że ma szansę by Jego powieści mogły się wybić, może nie do pierwszej ligi, ale kto wie... "W linii prostej" jest książką wyjątkowo skromną jeśli chodzi o liczbę stron, ale wystarczająco, aby się przekonać, że nie ma co liczyć na nudę w trakcie jej czytania. Tym bardziej, że sprawa, z którą musi zmierzyć się główny bohater jest ciekawa, budzi emocje do końca, a samo jej rozwiązanie jest zaskakujące. Nick Dixon jest bohaterem, którego od razu się lubi, z wielką ciekawością czytelnik przygląda się jego poczynaniom jak rozwiązuje sprawy kryminalne. Jest niemalże postacią rzeczywistą, którą można śmiało spotkać w życiu realnym. 

A co do samej fabuły to wydaje się, że autor skupił się na samej sprawie kryminalnej, zaś mało było w niej psychologii postaci tych pierwszo- i drugoplanowych. Autor jakby skupił się tylko na tym jak ukazać intrygę kryminalną i jak ukazać ją w przekonujący sposób. Może to wynikać z doświadczenia Damiena Boyda będącego prawnikiem, albo autor jeszcze nie potrafi poruszać się po wątkach pobocznych i obyczajowych. Co może się wydawać i plusem w tej sytuacji, ponieważ mogłoby to tylko popsuć książkę gdy nie ma się obycia w takich opisach. Dzięki temu otrzymujemy całkiem porządny kryminał, w którym są konkrety bez zbędnych objaśnień, gdzie poznajemy pracę policjanta niemalże od podszewki. Wszystko odbywa się wg schematu, gdzie nie ma miejsca na nagłe zwroty akcji, niespodzianki, "bomby" które zmieniły by prowadzone śledztwo o 180 stopni. Wszystko idzie sprawnie i płynnie ku rozwiązaniu sprawy...

Książkę jak najbardziej polecam, ponieważ jest bardzo dobrze napisana, z ciekawą intrygą, z interesującym głównym bohaterem, jest wiele ciekawych objaśnień związanych ze wspinaczką górską. 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion

Tytuł: W linii prostej
Autor: Damien Boyd
Wydawnictwo: Helion
Miejsce i rok wydania: Gliwice, 2017
Ilość stron: 192
Okładka: miękka
Wydanie:pierwsze

"Tak sobie wyobrażałam śmierć" - Johanna Mo


Przyznam, że rzadko kiedy czytuję szwedzką literaturę, a szczególnie kryminały. Są one niejako wizytówkę Szwecji, ponieważ są cenione na całym świecie, a Hollywood chętnie po nie sięga. Tym razem miałam okazję przeczytać książkę Johanny Mo, o której - przyznam - nie wiele słyszałam, ale jednak z chęcią zabrałam się za czytanie jej książki "Tak sobie wyobrażałam śmierć".

23 sierpnia 2010 roku jest dniem jak każdy inny w Sztokholmie. Wszyscy o poranku udają się do pracy lub do szkoły, jedni autem, inni komunikacją miejską. To własnie drugą opcje wybiera Erik Szymanski, ale nigdy nie wsiądzie do metra, ponieważ ktoś Go popycha tuż przed nadjeżdżający pociąg. Młody człowiek umiera, a zadaniem policji jest znaleźć osobę, która przyczyniła się do śmierci Erika. Sprawą zajmuje się Helena Mobacke, która po wielu miesiącach wraca do pracy, po traumatycznym wydarzeniu jakim było porwanie i śmierć jej syna. Policjantka wciąż nie potrafi zapomnieć tamtych wydarzeń, a praca nie potrafi jej odciągnąć od wydarzeń z przeszłości. Wręcz jakby jeszcze pomnaża jej trosk. Czy mimo wszystko uda jej się rozwiązać zagadkę tajemniczych napadów w metrze?

Już sama okładka wprowadza nas w atmosferę książki, która jest szara, mglista, brak w niej najmniejszego promyka nadziei. Wydaje się, że książką rządzi tylko smutek, apatia, które przenikają niemalże przez każdy aspekt życiowy wszystkich bohaterów książki. A jeśli nawet pojawi się nadzieja, zostaje ona zgaszona przez trudne doświadczenie, z którym ciężko żyć nie tylko Helenie Mobacke, ale także osobom z jej otoczenia, jak i rodzinom ofiar, nie tylko morderstw, ale i innych przestępstw. Wiele pozytywnego impulsu daje zakończenie, gdzie sprawa zostaje wyjaśniona, a i większość osób poradziło sobie z osobistymi sprawami, chociaż i tak muszą wciąż walczyć, aby ten stan rzeczy utrzymać. A co do bohaterów? Jednych lubi się mniej lub bardziej, jak chyba w każdej książce, ale w tej trudno określić kogo najbardziej się lubi; można się pokusić o to, komu najbardziej się współczuje. Zaś gdy chodzi o postacie, które najmniej się lubi, to akurat mam dwa typy: Therese Jansson i Niklasa Karlena. Jest to dwójka policjantów, którzy mają współpracować z Helen przy sprawie. Oboje młodzi, wciąż żądni wielu "przygód" i ciekawych akcji, ale wciąż mało doświadczeni przez los, by zrozumieć niektóre sprawy osobiste oraz niektóre działania przestępców. To właśnie doświadczenie i osobista tragedia głównej bohaterki przyczynia się do schwytania przestępcy. 

Autorka swoją książką przekonuje nas do tego, iż kryminały szwedzkie są godne przeczytania i polecenia. Może wydawać się, że akcja posuwa się niezbyt dynamicznie, to jednak narracja pozwala nam odczuć całą atmosferę książki. Dzięki czemu odnosimy wrażenie, że razem z bohaterami doświadczamy tego wszystkiego, co znajduje się na kartach powieści. Tutaj nie ma miejsca na piękne ozdobniki, dla superbohaterów, ale są tu ludzi z krwi i kości, mających wiele wad i zalet, którzy mają swoje wyobrażenia na pewne zjawiska. I to czyni książkę naturalną, gdzie nadzieja przecina się z rozpaczą, a tragedie jak i dobro zdarzają się na każdym kroku. 

Powieść Johanny Mo "Tak sobie wyobrażałam śmierć" polecam każdemu bez wyjątku. Tym którzy kochają kryminały, szczególnie te szwedzkie, jak i tym, którzy stawiają swoje pierwsze kroczki w tym gatunku. Warto.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion

Tytuł: Tak sobie wyobrażałam śmierć
Autor: Johanna Mo
Wydawnictwo: Editio
Miejsce i rok wydania: Gliwice, 2017
Ilość stron: 320
Okładka: miękka
Wydanie: pierwsze

"Zapisane w wodzie" - Paula Hawkins

Wypożyczając książkę Pauli Hawkins "Zapisane w wodzie", wciąż miałam w pamięci debiutancką powieść autorki, czyli "Dziewczyna z pociągu". Przyznaję, debiut ten bardzo mnie rozczarował, więc miałam wiele obaw przed drugą książką autorki. Jednak decyzja zapadła i postanowiłam ją przeczytać.

Nel Abbott interesuje się historią swojego małego i sennego miasteczka Beckford, a dokładnie Topieliskiem, gdzie już doszło do kilku samobójstw, a w czasach odległych było idealnym miejscem dla topienia potencjalnych czarownic, oskarżonych przez bogobojnych mieszkańców i sędziów. Jednak gdy w Topielisku popełnia samobójstwo Nel, to sprawie dokładnie przygląda się policja. Jej śmierć sprawia, iż siostra Nel - Jules, musi stawić czoła demonom przeszłości, jak również zaopiekować się siostrzenicą oraz zrozumieć, co skłoniło siostrę do takiego kroku.

Już po kilku stronach książki "Zapisane w wodzie" zrozumiałam, iż ocenianie jej przez pryzmat "Dziewczyny z pociągu" jest wielkim błędem i bardzo się ucieszyłam z faktu, że mam przed sobą książkę całkiem inną od tej, którą wcześniej napisała autorka. Przede wszystkim dlatego, że powieść ta jest lepiej rozbudowana pod względem fabuły jak również bohaterowie są bardziej wyraziści i lepiej opisani pod względem charakteru. To nie są ludzie nijacy, którzy nic sobą nie reprezentują - przeciwnie, ponieważ są to postacie, które nie można włożyć w jeden schemat, ale  wręcz odwrotnie: fascynują, odrażają, bawią i smucą zarazem. Mają swoje wady i zalety, co sprawia, iż z miłą chęcią czyta się ich przemyślenia - zarówno co do całej sytuacji z Topieliskiem, jak i do Nel Abbott, która jednych urzekała, zaś inni gdyby mogli, w ogóle by nie chcieli o niej słyszeć i o niej mówić. 

Chociaż w połowie książki można domyślić się rozwiązania, to jednak zakończenie fabuły zaskakuje i zmusza czytelnika do myślenia nie tylko o samym końcu, ale i o wielu wątkach pobocznych. Wątki te miały dość nietypowe rozwiązania - i to one w głównej mierze fascynują, niż główny wątek. 

Trzeba przyznać, że autorka powieści - Paula Hawkins, zrobiła ze swoją drugą książką o niebo lepsze wrażenie w przeciwieństwie do debiutu. Co prawda i tu mamy wiele rażących błędów, ale na tle całości, to o wielu z nich się zapomina i można śmiało powiedzieć, iż jest to dobry kryminał, który daje podstawę do tego, że każda nowa książka pisarki będzie lepsza. Czy tak się stanie? Czytelnik przekona się, gdy będzie miał okazję czytać jej kolejną powieść. Książkę polecam fanom Pauli Hawkins, kryminałów oraz tym wszystkim, którzy są jeszcze niezdecydowani.

 
Tytuł: Zapisane w wodzie
Autor: Paula Hawkins
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2017
Ilość stron: 366
Okładka: miękka
Wydanie: pierwsze

"Zmuś mnie" - Lee Child


W końcu po dłuższej przerwie wracam do książek Lee Childa i jego bohatera, czyli Jacka Reachera. Oczywiście nie mogłam pominąć i tej książki pt.: "Zmuś mnie". 

Jack Reacher zmierza pociągiem do Chicago, lecz nazwa małej mieściny przykuwa jego uwagę i postanawia wysiąść o kilka, kilkanaście przystanków wcześniej - w Matczynym Spoczynku. Pragnie dowiedzieć się dlaczego tak nazywa się ta wioska. Ale tak jak i we wcześniejszych książkach, tak i teraz, nieświadomie zostaje wplątany w kolejną "aferę", a jego ambicja nie pozwala mu od tak porzucić sytuacji, w którą został wciągnięty. Pragnie pomóc byłej agentce FBI, a obecnie prywatnej detektyw, w poszukiwaniu innego detektywa, który miał jej pomóc w prowadzeniu śledztwa. Lecz kilka sytuacji sprawia, że zaczynają szukać nie tylko tegoż detektywa, ale chcą się dowiedzieć czym jest Głęboka Sieć i co "w niej się dzieje". 

Biorąc do ręki książkę "Zmuś mnie" mogłam się trochę spodziewać czego doświadczę podczas tej lektury. A dokładnie kolejnych emocjonujących przygód Jacka Reachera, które co prawda nie zawsze najlepiej opisane, jednak mają w sobie to coś, co sprawia, że każda nowa książka traktująca o jego przygodach jest nie małą przygodą. I tym razem jest tak samo - wielkie oczekiwanie gdzie trafi i z kim będzie musiał się zmierzyć. Autor jak zawsze zaskakuje czytelników swoimi pomysłami, i tym razem nie zawiódł. W tej części główny bohater musiał zmierzyć się z czymś, co do tej pory było mu mało znane, czyli z internetem jak i ludźmi, umiejętnie wykorzystujący zalety nowej technologii. Ale i tak mógł się wykazać tym, w czym jest najlepszy, czyli dedukcją oraz sprawnością fizyczną. Z resztą jak przystało na byłego żandarma wojskowego. W tej książce akcja powoli nam się rozwija, obnażając krok po kroku brutalność ludzi, którzy pragną wykorzystać naiwność innych ludzi, pragnących zapłacić dużą sumę, za wykonanie pewnej usługi. Odkrycie prawdy jest szokujące, wręcz niewyobrażalne, kiedy dowiadujemy się jak potrafią być okrutni ludzie, by zarobić sporo pieniędzy. 

Czytając "Zmuś mnie" czytelnik odnajduje wszystko to co lubi w powieściach Lee Childa, jak i w jego bohaterze - humor, błyskotliwość, logikę oraz przedstawione w ciekawy sposób, przyczyny zachowania danej osoby czy danego zjawiska. Jedynie co męczy to zbyt długie opisy wyjaśniające, które wolałabym aby były ukazane w formie dialogów pomiędzy którymiś bohaterami. Bo dialogi pisarz tworzy genialne, dzięki czemu książka jest wyrazista i ekspresywna, za to opisy ją spowalniają, co powoduje monotonię i senność w trakcie czytania. Przez to ma się czasami ochotę rzucić gdzieś daleko książkę, aby nie móc już jej czytać. Ale i tak potem wracam, bo wiem, że czeka na mnie ciekawy finał, który często trzyma w napięciu do końca i często wtedy ujawnia się prawdziwy czarny charakter powieści.

Książkę polecam oczywiście miłośnikom twórczości Lee Childa jak i fanom literatury sensacyjnej czy kryminałów.  Polecam :)

Tytuł: Zmuś mnie
Autor: Lee Child
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2016
Ilość stron: 448
Okładka: miękka
Wydanie: drugie

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins

To jedna z tych książek, które trzeba przeczytać, ponieważ wszyscy o niej mówią - mniej lub bardziej pozytywnie. Przeczytałam ową książkę, ponieważ chciałam się dowiedzieć do której "grupy" czytelników będę należeć. I czytając ją, już od początku wiedziałam jakie jest moje zdanie o tej książce. Ale zanim zacznę, pragnę trochę opowiedzieć o fabule, którą zapewne i tak wielu z Was wie...

Główną bohaterką jest Rachel, która po rozpadzie małżeństwa topi swe smutki w alkoholu, a nie potrafiąc przyznać się przyjaciółce, że straciła pracę, wciąż podróżuje pociągiem o tej samej porze, by wciąż myślała, że mimo porażki osobistej to jednak potrafi radzić sobie zawodowo i w innych sytuacjach społecznych. Podróż pociągiem na pewnym etapie odbywa się obok jej dawnego domu, w którym zamieszkiwała kiedyś z mężem, a teraz mieszka w nim On i jego nowa żona - Anna. Rachel pilnie ich obserwuje, tak samo jak ich sąsiadów, którzy są dla Rachel kimś wyjątkowym. Kimś, kto może uchodzić za wzór kochającego się małżeństwa i ludzi prawie doskonałych. Wszystko zmienia się gdy pewnego dnia Rachel widzi Megan z innym mężczyzną, a w niedługim czasie media informują o jej zaginięciu. Wszystko wskazuje na to, że Rachel ma coś wspólnego z jej zaginięciem.
  
Po przeczytaniu książki mam mieszane uczucia, ponieważ sam pomysł na fabułę jest jak najbardziej trafiony, ale sposób prowadzenia akcji j niekoniecznie. Zaczynając czytać ma się wrażenie, że człowiek znalazł się w jakimś monotonnym świecie, z którego trudno wyjść. Są pewne przebłyski, w sensie przyspieszenia akcji i niespodziewanych zwrotów akcji, ale jest to chwila. Następnie znów wracamy do świata czytania o czymś. Przez większość akcji książki ma się wrażenie, że czeka się na coś wspaniałego, na coś co naprawdę odmieni sposób odbierania książki, aż nadchodzą sceny finałowe i w końcu ostatnia strona - i nic. Czytelnik pozostaje z brakiem odpowiedzi na co właściwie czekał przez całą powieść i nawet po dłuższym przemyśleniu jej nie otrzymuje.

Kolejnym rozczarowaniem jest bohaterka, która jest osobą mdłą, niezbyt atrakcyjną jako postać literacka. To dziewczyna, o której szybko zapomni się w tłoku kolejnych bardziej lub mniej sympatycznych postaci, będących bohaterami nowych powieści. To nie jest ktoś komu kibicuje się od początku do końca książki, lecz wręcz odwrotnie. 

Jednym z plusów książki jest to, że mimo monotonności fabuły to czyta się ją szybko, jeśli tylko poświęci się jej wieczór i nie zrazi się czytelnik tymi wadami, wymienionymi powyżejKolejnym pozytywnym zaskoczeniem jest to, że akcję książki widzimy oczami trzech bohaterek - Rachel, Anny i Megan, co w pewien sposób urozmaica samą fabułę; i na pewno lepiej odbiera się akcję książki, kiedy widzimy wszystko oczami Anny i Megan. To one, pomimo że są bohaterkami drugoplanowymi, wnoszą do książki pewną siłę i charakter. Co do pozostałych bohaterów toniemal podobni do Rachel, niezbyt ciekawi i atrakcyjni, których trudno polubić, wręcz czasami są odpychający.

Książki nie polecam, chociaż medialny szum wokół niej zrobił swoje i na pewno wielu sięgnie po nią, by się przekonać jak to jest z tą książką. Tak samo i ja, chociaż miałam nadzieję, że zrobi na mnie większe wrażenie, przez co trochę się zawiodłam. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania W 200 książek dookoła świata.


Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Autor: Paula Hawkins
Wydawnictwo: Świat książki
Miejsce i rok wydania: 2015
Ilość stron: 328
Okładka: miękka
Wydanie: I